Czerwona czcionka... zaczyna się.
Uwaga! Rozdział zawiera sceny +18. Czytasz na własną odpowiedzialność,
albo omijasz tę część opowiadania oddzieloną znakiem "~~~~"
Zapraszam do czytania!
- Jak czujesz się, mając piętnaście lat? - spytał Harry.
- Staro - mruknęłam. On zaśmiał się.
- Poczekaj, aż będziesz mieć dwadzieścia jeden.
Uśmiechnęłam się i nawinęłam sobie spagetti na widelec. Wyśmienite, jak zawsze. Harry położył swoją dłoń na mojej.
- Jak ci smakuje?
- Fantastyczne - odpowiedziałam. On uśmiechnął się.
- Minęło dwadzieścia jeden dni, odkąd się poznaliśmy - oznajmił.
- I siedemnaście, odkąd się pocałowaliśmy - dodałam.
- Dwanaście, odkąd jesteśmy razem, a ty jeszcze mi się nie znudziłaś - skwitował. Zachichotałam.
- Za dwa dni będziemy świętować nasze pół-miesiąca-razem - powiedziałam sztucznie piskliwym głosikiem, a Harry zaśmiał się. Po chwili znowu na mnie spojrzał.
- Naprawdę pięknie wyglądasz.
- Jakoś dzisiaj zdaje sobie z tego sprawę - wzruszyłam ramionami.
- Mam jeszcze jedną niespodziankę - zmienił temat. Ten człowiek zmienia tematy i nastroje częściej niż kobieta w ciąży. To musi być straszne.
- Rozkręcasz się, więcej niespodzianek i zejdę na zawał - prychnęłam.
- Warto wspomnieć, że tak naprawdę mam dwie?
- Dzwoń na pogotowie - zażartowałam.
Harry wstał od stołu i wziął mnie za rękę. Przyjęłam ją z uśmiechem. On zaprowadził mnie na kanapę i wrócił z płytą.
- To są nasze nowe piosenki - powiedział. Wstałam i patrzyłam z niedowierzaniem na plastik w jego dłoni, próbując uformować oddech.
- Chcesz przesłuchać i ocenić? - zapytał z uśmiechem. Nie mogłam powstrzymać pisku, jaki wydostał się z moich ust. Rzuciłam się mu na szyję, a on w ostatniej chwili utrzymał równowagę. Zaśmiał mi się do ucha i rozluźnił uścisk na plecach. Podszedł do odtwarzacza i włożył płytę. Z głośników popłynęły pierwsze takty, a ja już wiedziałam, że to będzie wspaniała piosenka. Harry usiadł obok mnie i objął ramieniem. Patrzyłam na niego.
- Jak się nazywa?
- Um... "Hey Angel". To moja piosenka.
Usłyszałam głos Harry'ego, kiedy zaczął śpiewać. Oparłam się o ramię chłopaka i wsłuchiwałam w tekst. Jak zawsze, kiedy słucham One Direction, tak i teraz zupełnie zatraciłam się w piosenkach. Wyłączyłam się, odcięłam od świata zewnętrznego. Czułam teraz tylko na sobie wzrok Harry'ego.
- Podoba ci się?
Uciszyłam go ręką. Godzinę leżałam z głową na jego kolanach, słuchając piosenek. Harry, jedyne co mówił, to tytuły. Tak poznałam wspaniałe 17 utworów nowej płyty, której nikt wcześniej nie przesłuchał. Nikt z świata, z którego pochodziłam. Nuciłam pod nosem nową poznane "Wolves", kiedy westchnęłam wyrwana z słuchania i usiadłam na Harrym okrakiem.
- Pierwszy raz zobaczyłem, jak fani indywidualnie reagują na nasze piosenki. To było - wypuścił drżący oddech - niesamowite. Nie wiedziałem, że można aż tak się zatracać w naszej muzyce, kochanie - złapał mnie za biodra.
- To jest silniejsze ode mnie. Uzależniające. Jesteście tacy utalentowani. To dar, pieprzony dar, koch... Harry. - poprawiłam się. On chyba niczego nie zauważył.
- No - klasnęłam w dłonie - A kolejna niespodzianka?
Harry uśmiechnął się i zrzucił mnie delikatnie z kolan.Chwycił moją rękę i poprowadził do jakiegoś zamkniętego pomieszczenia w apartamencie. Przekręcił kluczyk w drzwiach i wpuścił mnie przodem.
- To przypomina mi "Story of my life" - powiedziałam z rozmarzeniem.
- To raczej historia naszego wspólnego życia* - odpowiedział Harry i objął mnie od tyłu, całując w szyję. Uśmiechnęłam się i odchyliłam głowę.
Zamknięty pokój to była ciemnia**. Zawsze wiedziałam o zamiłowaniu Harry'ego do fotografii, i to nie to zdziwiło mnie w tym widoku. Były nim zdjęcia. Moje, nasze. Niektóre pamiętałam, bo Harry często łaził z lustrzanką w ręce i pstrykał z obiektywem zwróconym w moją stronę. Kilka jednak było robionych, kiedy nie byłam tego świadoma. Na jednym byłam ubrana w samą koszulkę. Uśmiechnęłam się na wspomnienie sprzed dwóch dni.
- Harry! Przestań tak chlapać tym sosem po całej kuchni.
Oczywiście oberwałam. Z mojej koszulki skapywały czerwone krople gęstej mazi pomidorowej. Uderzyłam Stylesa w ramię.
- I spodnie i bluzka poszły się pieprzyć - mruknęłam, na co się zaśmiał i zdjął swoją koszulkę przez głowę.
- Trzymaj, przebierz się.
- Brytyjski idiota.
Uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie i poszłam zdjąć swoje brudne ciuchy. Koszulka Harry'ego sięgała mi do połowy uda. Potrząsnęłam głową, żeby moje włosy leżały w jeszcze większym nieładzie. Wyszłam z łazienki. Po chwili zza rogu wyłonił się Harry. W ręku trzymał aparat.
- Nie - pokazałam na niego palcem - nie rób mi zdjęć.
On zaśmiał się i nacisnął guzik w aparacie. Pstryk! Potem wyłączył i odłożył lustrzankę na szafkę, a następnie podszedł i pocałował mnie w usta.
- Han?
Odwróciłam się do Harry'ego.
- Wspominałam - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Harry wplótł palce w moje włosy. Pocałowałam go.
~~~~
Harry natychmiast odwzajemnił pocałunek. Pogłębiał go z każdą chwilą. Jedną dłoń położyłam na jego biodrze, a drugą splotłam z jego wolną ręką. On lekko pociągnął za końce moich włosów i potem znowu wplótł w nie palce. Jego druga dłoń wyswobodziła się z mojego uścisku i przejechała po mojej ręce, zaciskając się lekko na ramieniu. Przygryzłam jego dolną wargę i pociągnęłam, co spotkało się z jego uśmiechem. Wyswobodził swoją rękę z moich włosów i złapał mnie za biodra. Ja położyłam jego dłonie na karku i pogłębiłam pocałunek. Harry podniósł mnie do góry, a ja oplotłam go nogami w pasie. Oderwał się ode mnie i, cały czas patrząc mi w oczy, zaniósł do sypialni, gdzie położył mnie na łóżku. Utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, który przerwałam, całując go namiętnie. Moje ręce zaczepiły o pasek jego spodni.
- Jesteś pewna? - wydyszał, znowu patrząc mi w oczy. Przygryzłam wargę.
- Jestem pewna, Harry - odpowiedziałam i znowu przyciągnęłam go do siebie, łącząc nasze usta. Sam zrzucił z siebie marynarkę.
- Powiedz, a przestanę - niepewnie się we mnie wpatrywał.
- Nie chce, żebyś przestał - pocałowałam go. - Kocham cię, Harry - szepnęłam w jego usta. Harry poprawił się na mnie i zaczął całować skórę na moich obojczykach.
- Kocham... cię... Han - mówił między jednym pocałunkiem a drugim. Jęknęłam cicho, kiedy przygryzł moją skórę. Z zamkniętymi oczyma zaczęłam rozpinać mu koszulę. On podwinął delikatnie moją sukienkę do góry. Później podziękuję Michaelowi, że kupił mi koronkową bieliznę. Zsunęłam koszulę z jego ramion.
- Nie mogłem się powstrzymać. Wyglądałaś jak... anioł - dyszał w moją szyję. - W tej sukience.
Podniósł się ze mnie, a ja zaczęłam podziwiać jego tatuaże. Harry wyciągnął rękę do szafki nocnej i coś zaszeleściło. Prezerwatywa. Zaczęłam odczuwać lekką niepewność. Będzie bolało?
- Han?
Pocałowałam go. Byłam pewna. Poczułam, jak rękoma sięgał do zamka swoich spodni. Zrzucił je na podłogę, zostając w samych bokserkach. Patrzyłam na jego wyrzeźbione ciało, a potem w jego szmaragdowe oczy, przepełnione pożądaniem. Ściągnął ze mnie sukienkę. Oddech mu zamarł.
- Co to ma być? - powiedział głosem z mieszanką zachwytu i podniecenia.
Przygryzłam wargę i uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Harry zdjął ze mnie majtki. Leżałam rozgrzana w samym staniku.
- Jedno słowo... - zaczął.
- Jestem pewna, Harry - powiedziałam, patrząc mu w oczy. Po chwili przymknęłam powieki i poczułam, jak się ze mnie zsuwa. Zdjął ze mnie czółenka i rozchylił nogi. Poczułam jego włosy, jak łaskotały mnie po wewnętrznych stronach ud. Po chwili jego usta zaczęły całować moją kobiecość. Palcami poruszał po mojej łechtaczce. Jęknęłam i całkowicie zamknęłam oczy. Połączenia jego dotyku i języka na mnie spowodowało przyjemny skurcz w podbrzuszu.
- Harry - jęknęłam i przygryzłam mocno wargę. Szybko jednak ją puściłam, bo nie chciałam poczuć krwi na ustach. Chciałam delektować się Harrym. Uniosłam biodra, które trzymał. Dawał mi przyjemność, jakiej nigdy nie odczuwałam. Zaczęłam szybciej oddychać. Po chwili poczułam zimno spowodowane tym, że oderwał się ode mnie. Usłyszałam dźwięk rozrywanej paczki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Harry'ego, jak zakładał prezerwatywę. Czytałam kiedyś w biografii o nim, że ma dużego, ale to totalnie przekroczyło moje wyobrażenia. Pochylił się nade mną i kolejny raz połączył nasze spojrzenia.
- Kocham cię, Harry - wydyszałam. To chyba go uspokoiło. Poczułam ból, kiedy we mnie wchodził. Powoli, abym mogła przyzwyczaić się do wielkości. Harry jęknął z zadowolenia.
- Kurwa - wycedził i pocałował mnie w usta. Kiedy wykonał następne pchnięcie, bolało mniej niż za pierwszym razem, i dało większą dawkę przyjemności. Poczułam skurcz w podbrzuszu. Wypuściłam drżące powietrze.
- Jesteś taka ciasna - warknął, zaciskając uścisk na mojej talii.
- Mocniej... Harry - wydyszałam, przyciskając głowę do jego ramienia. On zaczął się szybciej poruszać, i dawało mi to teraz samo przyjemność, jakbym unosiła się w powietrzu. Po chwili poczułam mocną dawkę emocji, kiedy Harry trafił w mój punkt. Ugryzłam skórę jego ramienia, ale szybko się oderwałam.
- Mi to nie przeszkadza - powiedział, zanim znowu przygryzłam jego skórę. Jęknęłam, kiedy znowu trafił w mój punkt. On zaczął wykonywać coraz brutalniejsze, ostrzejsze ruchy. Bolało mnie to, ale w inny, podniecający sposób. Zaczęłam ciągnąć jego włosy.
- Tak, kochanie - jęknął. Poczułam, jakby moje podbrzusze miało eksplodować. Harry wyszeptał mi do ucha:
- Dojdź dla mnie.
Poczułam mocne pchnięcie i ciepło rozlało się po moim ciele. Wygięłam się w łuk i wyjęczałam jego imię. Po chwili Harry wyszedł ze mnie, zostawiając mnie z uczuciem pustki. Powoli zdjął z siebie prezerwatywę z płynem w środku. Wyszedł do łazienki, ale po sekundzie wrócił.
- Musiałem wyrzucić - powiedział z uśmiechem.
~~~~
Podszedł i podniósł mnie z łóżka. Oplotłam go nogami, a rękoma objęłam jego szyję, niezdolna do czegokolwiek innego. Harry jedną ręką odrzucił kołdrę na swoim łóżku i ułożył mnie na materacu. Puściłam się niego, uspokajając swój oddech. Wstał i podszedł do szuflady w rogu pokoju. Wrócił z świeżą koszulką. Usiadł na mnie okrakiem i sięgnął do moich pleców, żeby zdjąć ze mnie biustonosz. Podniosłam się lekko, żeby ułatwić mu zadanie. Kiedy leżałam już zupełnie naga, Harry zaczął ubierać mnie w koszulkę, którą przyniósł.
- Poradzę sobie - powiedziałam wycieńczonym głosem.
- Cicho - szepnął i przełożył mi koszulkę przez głowę. Pocałował mnie w czubek głowy.
- Potrzebujesz czegoś? - spytał cicho.
- Jakbyś podał mi telefon z torebki - mówiłam pół-przytomnym tonem. Harry ponownie mnie pocałował i zszedł ze mnie. Wyszedł z pokoju, a ja przykryłam się kołdrą, delektując się wspomnieniem sprzed chwili. Czułam jeszcze ciepło na moim ciele. Usłyszałam ciche kroki, a potem poczułam, jak materac się ugina. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i odebrałam urządzenie od Stylesa. Szybko wpisałam nazwę w kontaktach i napisałam wiadomość.
Do: Michael
Zostaję na noc u Harry'ego. xoxo. H.
Po chwili usłyszałam dźwięk wiadomości.
Od: Michael
Mam cholerną nadzieję, że ten kutas się zabezpiecza. Nie ma sprawy. Do zobaczenia i liczę na brudne szczegóły ^^
Zablokowałam telefon i położyłam go na szafce nocnej. Harry ułożył się obok mnie. Wtuliłam się w jego tors. On objął mnie ramieniem i przytulił.
- Jestem wyczerpana - mruknęłam, a on zaśmiał się cicho.
- Dobranoc, Han.
- Dobranoc Harry. Kocham cię.
Nastąpiła długa cisza. Zanim jednak zasnęłam, usłyszałam jego głos:
- Kocham cię, skarbie.
Z tymi słowami w głowie oddałam się w objęcia Morfeusza.
*****
Hej
Przyznaję bez bicia. Scena +18 miała być później, ale jakoś tak wyszło, że dość szybko mi się napatoczyła.
Mam nadzieję, że się spodobało
xxx
*Nawiązanie do tytułu "Story of my life". Po angielsku Harry powiedziałby, że to raczej "Story of our lives"
** Pokój, gdzie wywołuje się zdjęcia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz