Uwaga! Rozdział zawiera sceny +18.
Czytasz na własną odpowiedzialność, lubisz omijasz tekst
oddzielony znakiem "~~~~"
Zapraszam do czytania!
Następny dzień
Obudziłam się dopiero o 11 am. Ból zniknął, jakby go nie było, ale ja jeszcze martwiłam się, co mogło być przyczyną? Może reakcja na alkohol po tak długiej przerwie? Ale to był łyk piwa... Sama już nie wiem. Powoli wstałam z łóżka i rozpromieniłam się na widok koszulki Harry'ego, przewieszonej przez oparcie krzesła. Wsunęłam ją na siebie, nawet nie trudząc się z ubieraniem spodni. W samej bieliźnie i koszulce szybko wyskoczyłam z pokoju. Czułam, jak po wczorajszym męczącym dniu rozpiera mnie energia. Jednak zdziwił mnie widok mojego kuzyna z Harrym w kuchni. Przygotowywali coś na blacie, odwróceni ode mnie tyłem. To był taki rozczulający widok,widzieć ich razem. Stali ramię w ramię, jak najlepsi przyjaciele i coś robili, ale nie dane mi było zobaczyć, co. Śmiali się jak idioci, ale i to wprowadziło mnie w rozrzewienie. Dopiero po dłuższej chwili wskoczyłam zielonookiemu na plecy, co spotkało się ze śmiechem obu chłopców.
- Tłumacz się, Styles, czemu nie ma cię w mieszkaniu? - powiedziałam. Harry wziął moje ręce i delikatnie postawił mnie na nogi. Obrócił się do mnie twarzą i radośnie przywarł ustami do moich.
- Takie to złe, że chciałem cię zobaczyć?
Uśmiechnęłam się i przytuliłam Michaela. Tak jak zwykle, zaczęliśmy kiwać się na boki w uścisku.
- Jesteście słodcy - stwierdził Harry. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na niego pytającym wzrokiem. On tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Miałam ochotę na jego usta, więc zdarłam mu ten szeroki, wspaniały uśmiech pocałunkiem. Odwzajemnił go i wślizgnął swój język między moje wargi. Pogłębił pocałunek, i objął mnie jedną ręką w talii. Zza pleców usłyszałam znaczące chrząknięcie Michaela. Oderwałam się od swojego chłopaka, i zaglądnęłam na blat. Zauważyłam jajecznicę, którą robił Michael, warzywa, owoce... Uczta!
- Co tu robicie? - spytałam, biorąc kawałek jabłka.
- Śniadanie dla ciebie - odpowiedzieli równocześnie. Oczy mi się rozszerzyły. Ja mam to wszystko zjeść?
- Michael, ja wiem, że my potrafimy zjeść tony jedzenia, ale bez przesady - powiedziałam powoli, jeszcze raz skanując blat.
- Musisz dużo zjeść, wczoraj niczego nie tknęłaś - powiedział Harry.
- Uznaliśmy to zgodnie - dodał Michael,
- Jak bracia zgodziliśmy się w tej kwestii.
- Bez awantury,
- Niesamowite - westchnął Harry.
- Prawda? Ale myślałem, że nie dogadamy się w sprawie owoców...
- Więc wzięliśmy i te, które ja chciałem, i te Michaela,
- No, ale bez przesady, mango, Styles?
- Jesteście słodcy - powiedziałam, naśladując Harry'ego. - To wy powinniście być parą.
Popatrzyli na mnie szczerze przerażeni, a ja się zaśmiałam.
- Sorry, ale jestem hetero, Styles - mruknął Michael, a Harry objął mnie w talii.
- A ja zdecydowanie wolę twoją kuzynkę - dodał, na co wszyscy się zaśmialiśmy. Pocałowałam Stylesa w czubek nosa, a on złożył krótkiego buziaka na moim policzku.
- Masz dzisiaj jakiś wywiad, koncert, nagrywanie płyty? - wyliczałam.
- Nope, cały twój - powiedział z uśmiechem.
- A ja spotykam się z Sophie - oznajmił rozradowany Michael.
- Czyli obydwoje dzisiaj zaliczymy - przybiłam piątkę z kuzynem. Harry popatrzył na mnie z niedowierzaniem, podziwem i pożądaniem. Mrugnęłam do niego.
- Dopiero na twoim kuchennym blacie.
Uśmiechnął się na moją propozycję.
- Jajecznica gotowa - powiedział Michael. Oblizałam usta. Naprawdę byłam głodna.
- A tak swoją drogą, często paradujesz bez spodni w tym domu? - zapytał Harry.
- U ciebie paraduję bez niczego, nie bądź zazdrosny o kuzyna, mówiłam ci - zaśmiałam się.
- Mówiłaś, żeby nie był o mnie zazdrosny?
- Na początku myślał, że jesteś moim chłopakiem.
- Hej, nie chodzę z kuzynką!
- Powiedziałam mu to samo - mruknęłam. Harry zaśmiał się.
- Tak, pamiętam go - powiedział, a mnie przeszył dreszcz. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam go na żywo bez koszulki, pierwszy raz zjadł moje... nasze babeczki, pierwszy raz razem śpiewaliśmy...
- Han?
- Odpłynęłam - zachichotałam, przytulając się do chłopaka. Harry pocałował mnie w czubek głowy.
- Wiesz, że ja nie żartuję z tym blatem? - szepnął mi do ucha.
- Ja też nie żartuję, uwierz - odsunęłam się i mrugnęłam do niego. Jego tęczówki pociemniały z podniecenia.
- O której spotykasz się z Sophie? - zignorowałam parzący wzrok Harry'ego na swoim ciele. Michael popatrzył na zegar w kuchni.
- Za trzy godziny.
- To damy ci się spokojnie przygotować, wyjdziemy zaraz po śniadaniu - wysyczał Harry, oblizując wargę.
Wzięliśmy talerze i ruszyliśmy w stronę stołu. Postawiliśmy te góry jedzenia i zabraliśmy się do ich pałaszowania. Czułam, jak Harry świdrował mnie spojrzeniem, słyszałam, jak ciężej oddychał, jednak starałam się to ignorować i rozmawiałam z Michaelem, wykonując niby niewinne, ale prowokacyjne ruchy. Harry położył swoją dłoń na moim udzie i zaczął zjeżdżać wyżej, do moich majtek. O boże, trzeba było założyć te spodnie... Strząsnęłam jego rękę i kontynuowałam rozmowę, specjalnie wolno jedząc swoje śniadanie. Jednak po jakiejś godzinie i tak wszystko zniknęło.
- Jeszcze tylko coś ubiorę, i lecimy - powiedziałam uwodzicielskim tonem. Harry złapał mój nadgarstek i szepnął podnieconym tonem:
- Nie musisz się stroić, i tak zaraz wszystkiego się pozbędę.
Przeszył mnie przyjemny dreszcz. Wolnym krokiem wchodziłam po schodach, kręcąc biodrami. Niezła gra wstępna. Starałam się być jak najseksowniejsza, ale niewinna, bo to doprowadzało Harry'ego do prawdziwego obłędu. Kiedy zamknęłam się w pokoju, szybko wskoczyłam w spodnie i zrobiłam lekki makijaż. Skończyłam kreskę na oku i wybiegłam z pokoju. Na widok Harry'ego znowu jednak zwolniłam i przygryzłam wargę. Już czułam, jak mokra byłam. Harry mocno złapał moją dłoń i szybko pociągnął mnie do wyjścia.
- Pa, Mikey - zawołałam, zanim zamknęły się drzwi.
~~~
Harry wręcz wskakiwał po schodach. Buzowała w nim mieszanka podniecenia, złości i szaleństwa. Nie powiem, trochę się go bałam. Kiedy zamknął za nami drzwi z trzaskiem, spojrzał na mnie. Nie widziałam już blasku jego szmaragdowych oczu. Przygryzłam wargę, a on przycisnął mnie do ściany. Całował mnie zachłannie, bez żadnej czułości, samo pożądanie. Położyłam dłonie na jego karku, a on pogłębiał pocałunek. Posadził mnie na swoim zimnym blacie, zrzucając moje spodnie i rozchylając nogi.
- Naprawdę ledwo powstrzymywałem się, żeby nie pieprzyć cię przy twoim kuzynie - warknął, całując moje uda. Jęknęłam.
- Brawo, jesteś bardzo cierpliwy.
- Nieprawda - powiedział i przygryzł skórę blisko mojej kobiecości. Oparłam się na dłoniach, dysząc ciężko. Harry ściągnął moje majtki i wpił się we mnie. Jęknęłam z przypływu przyjemności, jaką mi dał.
Harry.
Nawet nie chciałem się droczyć. Chciałem posiąść ją na tym blacie, tu i teraz. Jęczała moje imię i prosiła o więcej. Wypchnęła swoje biodra tak, że mój język całkowicie znalazł się w niej.
- Zawsze jesteś taka gotowa na mnie, kochanie - powiedziałem, zbierając jej wilgoć na palce. Spróbowałem jej. Była taka smaczna. Brutalnie wepchałem w nią dwa palce. Han podciągnęła mnie do góry i złapała za moją koszulę.
- Harry - jęknęła. Pospiesznie zdjąłem spodnie i bokserki. Han popatrzyła na mój wzwód z podziwem. Był tak twardy, że aż bolał. Przyciągnąłem Han bliżej krawędzi blatu i powoli w nią wszedłem. Syknęła, kiedy znalazłem się w niej całą długością.
- Mocniej.. Harry, błagam - oblizywała dolną wargę. Zgodnie z jej prośbą przyspieszyłem tempo, patrząc, jak odchyla głowę do tyłu, czując, jak zaczyna ciągnąć moje włosy. Boże, uwielbiałem, kiedy to robiła. Przywarła do mnie i zaczęła jeździć paznokciami po moich plecach, dysząc mi seksownie do ucha. Mocno wchodziłem i wychodziłem w niej, a ona jęczała, gdy trafiałem w jej czułe punkty.
- Nie wytrzymam dłużej, Harry - dźwięk jej tonu potrafił sprawiać, że prawie szczytowałem.
- Daj temu upust, kochanie - szepnąłem w jej usta i wykonałem mocne, brutalnie pchnięcie. Han jęknęła i wygięła się w łuk, krzycząc moje imię. Wypełniłem prezerwatywę na ten widok. Dziewczyna wtuliła się w moją klatkę piersiową i starała się uformować oddech. Zawsze była taka wyczerpana po seksie, i było dla mnie taką satysfakcją, że to ja doprowadzam ją do tego stanu. Ja jestem i będę jedynym mężczyzną, dla którego będzie szczytować, bo będę z nią do końca życia. Podciągnąłem ją, a ona oplotła mnie nogami w pasie. Czułem, jak jej ciało pulsuje po stosunku i byłem tym zachwycony. Powoli zaniosłem ją do łóżka i położyłem się obok niej, obejmując ją w pasie. Leżeliśmy nago, wtuleni w siebie i wyczerpani po stosunku, a ja czułem po raz kolejny, jak wspaniałe będzie z nią moje przyszłe życie.
~~~
Han.
Oczywiście, takie wspaniałe chwile musi coś przerwać. W tym wypadku usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Harry jęknął przeciągle.
- Naprawdę przychodzą akurat teraz?
Podniósł się z łóżka i wyjął swoją czarną koszulkę z szuflady.
- Wiesz, kto to? - mruknęłam.
- Pojęcia nie mam - odpowiedział, zakładając spodnie z dziurami na kolanach. Pocałował mnie w czubek głowy i wyszedł z pokoju.
Leżałam i nasłuchiwałam gościa. Po chwili usłyszałam damski głos, więc dłużej nie myśląc wślizgnęłam się w jedną z koszulek Harry'ego i jego bokserki, które trzymał poukładane w szafie. Kiedy ostatnio poprosiłam go o podanie mi ubrań, otrzymałam zestaw podobny do tego i zdziwiłam się, jakie to jest wygodne. Popatrzyłam na siebie w lustrze, żeby ocenić, jak wyglądam.
- Hazza, przestań!
Dźwięk jej głosu przyprawiał mnie o lekkie mdłości. Starając się wyglądać na niezorientowaną, powoli otworzyłam drzwi od pokoju i zmęczonym głosem spytałam, kto to.
- Uuuu... Hazza, nie powiedziałeś, że masz gościa!
Zza rogu wyłoniła się śliczna dziewczyna, na oko w wieku Harry'ego, może trochę starsza. Była dość wysoką blondynką o wielkich, przyjaznych oczach. Miałam wrażenie, że skądś ją kojarzę, ale przecież kojarzyłam wszystkich znajomych Harry'ego, bo byli równie znani co on sam. Kobieta opierała się o Harrym, a on patrzył na mnie z nowo powstałym pożądaniem. Starałam się przypomnieć sobie, kim ona jest, ale dziewczyna mnie wyręczyła.
- Hej, Gemma, siostra tego idioty - powiedziała, wyciągając do mnie rękę. Aaaa, no tak!
- Han - odpowiedziałam jedynie, ściskając jej dłoń. Harry uwolnił się z uścisku siostry i podszedł do mnie, obejmując.
- Moja wspaniała dziewczyna - oznajmił z dumą, całując mnie w skroń. Uśmiechnęłam się radośnie.
- Właśnie widzę. Harry tyle mi o tobie opowiadał - pisnęła Gemma.
- Naprawdę?
- Tak, a to do niego niepodobne, bo zwykle zawzięcie trzyma swoje dziewczyny z daleka od nas - prychnęła siostra chłopaka.
- Pragnę ci przypomnieć, że razem z naszą matką, Harry, przyjechałyśmy w odwiedziny - dodała, patrząc na Harry'ego.
- Wypadło mi z głowy - przeczesał włosy.
- Jak zwykle - prychnęła dziewczyna ponownie. - A Ann czeka na dole z torbami, może łaskawie byś pomógł?
Harry szybko puścił moją talię i zniknął za drzwiami mieszkania. Zostałam sama z Gemmą.
- Chyba pójdę się ubrać - wymamrotałam.
Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Jestem aniołem - spojrzałam na nią zaskoczona wyznaniem.
- Co?
- Harry na początku wakacji zaczął... sława strzeliła mu do głowy. Sypiał z każdą laską na imprezach, na które masowo chodził. Zaczął być naprawdę nieznośny. A ty... kto by pomyślał, że aż tak go zmienisz? - kręciła głową z niedowierzaniem. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- A przy okazji, warto posprzątać blat, na którym się bzykaliście - dodała, a ja wytrzeszczyłam na nią oczy.
- Co? My nie...
- Harry nie wyrzucił kondoma - mrugnęła do mnie, a ja z czerwonymi rumieńcami pobiegłam ogarnąć kuchnię. Ubrałam szybko spodnie, ale zostałam w jego miękkiej koszulce. W momencie, w którym prezerwatywa znalazła się w koszu na śmieci w łazience, usłyszeliśmy trzask drzwi frontowych. Podeszłam do wejścia i zobaczyłam, jak Harry niesie bagaż w kwiatki, które niezwykle przypominał mi jego garnitur. Parsknęłam śmiechem, co oczywiście zauważył.
- Co jest? - spytał zdezorientowany. Nic nie odpowiedziałam, bo zostałam uwięziona w mocnym uścisku jakiejś niskiej czarnowłosej kobiety. Ann.
- Harruś mi tyle o tobie opowiadał - pisnęła i odsunęła się, lustrując mnie wzrokiem. - No no, mój synuś mówił, że jesteś mówił, że jesteś prześliczna, ale to przekracza moje wyobrażenia.
Popatrzyłam na czerwonego z zażenowania Harry'ego.
- Dziękuję - powiedziałam. Ann z zaciekawieniem oglądała mieszkanie. Przed wejściem do kuchni Harry rzucił mi przerażone spojrzenie, ale uspokoiłam go machnięciem ręki.
- Mogłeś chociaż gumkę wyrzucić - mruknęłam do chłopaka. Uśmiechnął się i pocałował mnie miękko w usta. Oczywiście oddałam pocałunek. Kiedy się od niego oderwałam, zagarnął kilka moich kosmyków za ucho, uśmiechając się delikatnie. Głaskał mój policzek, utrzymując kontakt wzrokowy. - Ooo, zakochani są tacy uroczy - powiedziała złośliwie Gemma i popchnęła Harry'ego na mnie. Potrząsnęłam głową, nieco zdezorientowana.
- Gemma, wolisz powolną śmierć w torturach czy obdarcie ze skóry? - krzyknął Harry, cały czas z ręką na moim policzku. Cofnęłam się, bo nie byłam zbyt przyzwyczajona do okazywania uczuć przy innych, z wyjątkiem Michaela. A to była przecież jego rodzina. Harry nieco ścisnął mój nadgarstek.
- I tak mi nic nie zrobisz - wystawiła język siostra.
- Zobaczymy - powiedział Harry groźnie. Teraz przypominali mi mnie i Patryka.
- Najpierw musiałbyś mnie złapać, cioto - zaśmiała się Gemma. Harry zrzucił torbę jego mamy z ramienia i rzucił się w pogoń za siostrą, zupełnie o mnie zapominając. Podeszłam do blatu, gdzie stała Ann.
- Ile masz lat, słonko? - spytała miękko.
- Um... prawie szesnaście - powiedziałam cicho.
- Czyli piętnaście.
- Tak.
- Uff, to dobrze - złapała się za pierś. Popatrzyłam na nią zdezorientowana.
- Wolę, żeby Harruś chodził z młodszą kobietą niż z tymi starymi babami, do których się wcześniej kleił - uśmiechnęła się, co odwzajemniłam. Rodzeństwo wrzeszczało na siebie w pokoju obok.
- Oni tak zawsze? - spytałam. Ann westchnęła tylko, potakując.
- Musi mieć pani z nimi urwanie głowy - powiedziałam.
- Mów mi Ann, słonko - upomniała. - Niedługo może będziemy rodziną.
Uśmiechnęłam się na jej słowa i wyobraziłam sobie, jak za kilka lat siedzimy razem przy świątecznym stole.
- Może już pójdę - oznajmiłam do mamy Harry'ego.
- Nie zostaniesz na obiad? - spytała z żalem w głosie.
- Dam się Wam sobą nacieszyć - uśmiechnęłam się.
- Ależ zostań, nie będziesz przeszkadzać. Wręcz przeciwnie - upierała się. Normalnie już wiem, po kim Harry ma tę nieznośną cechę.
- No nie wiem - westchnęłam.
- Czego nie wiesz? - usłyszałam za plecami i poczułam, jak ramiona Harry'ego obejmują mnie od tyłu.
- Czy zostać na obiad, czy sobie pójść - odpowiedziałam.
- Oczywiście, że zostajesz - powiedział, przechodząc obok mnie i stając ze mną twarzą w twarz.
Ann.
Patrzyłam na tę dziewczynę naprzeciwko mnie. Kiedy Harry zadzwonił do mnie ostatnio i powiedział, że umawia się z młodą kobietą, nieletnią na dodatek, nie wierzyłam. Jednak muszę oddać honor synowi - ona jest naprawdę przeuroczą istotą. I jest naprawdę piękna. Jeśli ją skrzywdzi, to osobiście się go wyrzeknę.
- Nie zostaniesz na obiad? - spytałam.
- Dam się wam sobą nacieszyć - uśmiechnęła się do mnie. Widziałam małe podobieństwo jej uśmiechu do uśmiechu Harry'ego, choć nie miała dołeczków. Ale oba te uśmieszki były takie radosne i szczere, takie pełne życzliwości, pełne życia.
- Ależ zostań, nie będziesz przeszkadzać. Wręcz przeciwnie - odpowiedziałam. Hannah wyglądała, jakby się zastanawiała, a to już był krok naprzód.
- No nie wiem - westchnęła.
- Czego nie wiesz? - powiedział mój synek zza jej pleców. Objął ją z wielkim uśmiechem na twarzy. Kiedy odpowiadała na jego pytanie, patrzył na nią jak urzeczony. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby zachowywał się tak w stosunku do jakiejkolwiek innej kobiety, z którą był. Rozczulało mnie, że był w niej tak zakochany.
- Oczywiście, że zostajesz - odparł, stając przodem do niej. Wpatrywali się w siebie z miłością. Miałam wrażenie, że żyją w jakimś swoim świecie, we własnej bańce, która oddziela ich od świata zewnętrznego. Świata poza sobą nie widzieli. To było takie urocze, miłość i ciepło, jakie od nich promieniowało.
- Chcesz, żebym została?
- Każda dodatkowa sekunda spędzona z tobą jest wspaniała - powiedział mój synek. Chciałam się rozpłakać na jego wyznanie. Mój maluszek staje się mężczyzną. Dziewczyna pocałowała go w czubek nosa, a on wyglądał jak najszczęśliwszy człowiek na świecie, kiedy poderwał ją z ziemi i pocałował w usta. Nie chcąc im przeszkadzać, bezgłośnie ulotniłam się z kuchni i poszłam do swojej córeczki.
*****
Hej
Taka króciutka perspektywa Ann. Jak podobał się rozdział?
xxx