Przekręcam głowę w kierunku rozbawionego Michaela.
- Daj mi spokój.
Chce ponownie zakryć głowę kołdrą, ale czyjeś ciało obok mnie mi to uniemożliwia. Wtedy wszystko do mnie powraca, oprócz bólu z wczoraj. Patrzę na Harry'ego, włosy zasłaniają jego piękną twarz. Śpi z lekko rozchylonymi ustami.
- Nie, żebym miał problem, ale ciocia Iza z Sarą przyjadą tu za dziesięć minut.
Potrafisz psuć piękne chwile, Mikey. Gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, co spotyka się z bólem w wnętrznościach. Zaczynam szturchać Harry'ego w ramię. Kiedy ten zaczyna ciężko mrugać, rozbudzam go mocnym pocałunkiem. Na początku jest zaskoczony moją reakcją, ale szybko oddaje pocałunek, pogłębiając go z większą siłą. Odrywam się od niego i zauważam, że mój kuzyn nie stoi już w drzwiach, najprawdopodobniej kryjąc mnie przed dorosłymi.
- Musisz iść - mówię, co spotyka się z zdziwieniem w jego oczach.
- Chyba leki nadal działają, bo ja nie mam zamiaru się stąd ruszać.
- Harry - jęczę.
- Lubię, jak jęczysz moje imię, ale w innych okolicznościach - mówi z nikczemnym uśmieszkiem.
- Moja mama będzie tu za chwilę - warczę i zrzucam go z łóżka ze śmiechem. On łapie mój nadgarstek, owijając wokół niego swoje długie palce.
- I co z tego?
- To nie są okoliczności, Harry, musisz zrozumieć - jęknęłam. Harry pochylił się nade mną i mocno pocałował. Bez zastanowienia oddałam mu pocałunek, gryząc jego dolną wargę. Wplotłam palce w jego włosy, przeczesując je. On mocno objął mnie w talii i już chwilę potem leżał na mnie na łóżku szpitalnym. Uścisk sprawiał, że chciałam krzyczeć z bólu, ale bliskość Harry'ego była ważniejsza niż fakt, że czułam, jakby jakiś tłuścioch skakał mi po żebrach. W ostatniej chwili wyrwałam się z pocałunku i jeszcze raz poprosiłam, żeby sobie poszedł.
- W ostateczności mogę się stąd ulotnić.
Wskazałam palcem na drzwi.
- Teraz.
Harry ze śmiechem zszedł z mojego ciała, a ja udolnie kryłam swoje podniecenie do tego człowieka. Ostatni raz pożegnał się ze mną i wyszedł z pokoju. Zaraz po nim wszedł Michael.
- Ogarnij się trochę, wyglądasz jak po ostrym seksie - skomplementował.
Nerwowo przeczesałam włosy i oczekiwałam na moją mamę. Weszła po dwóch minutach z małą dziewczynką, która kurczowo trzymała jej rękę. Kiedy moje spojrzenie zetknęło się z miodowym wzrokiem Sary, ona puściła się mamy i pobiegła w moją stronę, wskakując na łóżko. Objęła mnie swoimi małymi rączkami w szyi, mocno mnie ściskając. Zaśmiałam się i odwzajemniłam uścisk. Przez okno mojej sali zobaczyłam Michaela i Harry'ego ukrytego pod kapturem. Mrugnęłam do szmaragdowookiego chłopaka i puściłam małą istotkę, która patrzyła na mnie załzawionymi oczkami. Kiedy Sara zeskoczyła ze szpitalnego łóżka, podeszła do mnie mama, mocno obejmując mnie w talii. Nie wiem, jak to się dzieje, że Harry, chodzi ponawia ruchy moich bliskich, jak mnie przytula, to nie chce go puścić, czuję, jakby ochraniał mnie przed całym światem swoimi ramionami; jak przytulam mamę, to jest to po prostu miły uścisk. Kiedy oderwałam się od kobiety, ona spojrzała na mnie miodowymi oczyma z miłością. Pocałowała mnie w czubek głowy i usiadła na krześle przy moim łóżku. Poprawiłam się na materacu i poczułam coś pod głową, ale rozsądek kazał mi nie otwierać tego przy rodzince.
- Jak się czujesz? - spytała moja rodzicielka.
- Dzisiaj już bardzo dobrze - wzruszyłam ramionami.
- Co się właściwie stało?
Westchnęłam.
- Sama nie wiem.
Siedziałyśmy przez chwilę w milczeniu.
- Han? Wiesz, że możesz już wrócić do kraju? - zapytała mama.
- Muszę? - jęknęłam.
- Nie, i bardzo mi odpowiada, że widocznie nie chcesz, bo będę mieć spokój przez całe wakacje - odrzekła blondynka radośnie.
- A wy, kiedy wracacie?
Mama zmarkotniała.
- Sara chodzi na rehabilitację pochorobową, więc już jutro mamy samolot.
- A wy, kiedy wracacie?
Mama zmarkotniała.
- Sara chodzi na rehabilitację pochorobową, więc już jutro mamy samolot.
Uśmiechnęłam się na myśl, ile czasu spędzę z Harrym, bez mamy na głowie.
Resztę wizyty spędziłam na rozmowie o błahostkach i zabawie z małą dziewczynką na moich kolanach. Czułam na sobie palący wzrok zielonych oczu zza drzwi sali, ale starałam się nie zwracać na to uwagi, skupiałam się na dwóch miodowo-złotych spojrzeniach w środku mojego pokoju. Nawet nie zauważyłam, kiedy do pomieszczenia wszedł siwowłosy lekarz, Tessel.
- Jak się czujesz, Hannah? - zapytał z czułością.
- Dobrze, jak na dzień po wypadku - wzruszyłam ramionami, obejmując Sarę.
- To świetnie, bo twoje samopoczucie w połączeniu z wynikami badań daje mi podstawę, żeby już jutro wypuścić cię do domu. Wcześniej jednak załatwiłem ci spotkanie z psychologiem - uśmiechnął się miękko.
- Niepotrzebny mi on - marudziłam.
- Ona.
- No to ona.
Lekarz tylko wzruszył ramionami i nakazał wyjść mojej mamie i siostrze. Mocno mnie przytuliły, co odwzajemniłam.
- Dziękuję ci za tę wycieczkę. Jest wspaniale - szepnęłam jej do ucha.
- Jak się czujesz, Hannah? - zapytał z czułością.
- Dobrze, jak na dzień po wypadku - wzruszyłam ramionami, obejmując Sarę.
- To świetnie, bo twoje samopoczucie w połączeniu z wynikami badań daje mi podstawę, żeby już jutro wypuścić cię do domu. Wcześniej jednak załatwiłem ci spotkanie z psychologiem - uśmiechnął się miękko.
- Niepotrzebny mi on - marudziłam.
- Ona.
- No to ona.
Lekarz tylko wzruszył ramionami i nakazał wyjść mojej mamie i siostrze. Mocno mnie przytuliły, co odwzajemniłam.
- Dziękuję ci za tę wycieczkę. Jest wspaniale - szepnęłam jej do ucha.
W odpowiedzi mama przytuliła mnie mocniej.
W momencie, gdy drzwi się za nimi zamknęły, ja sięgnęłam pod poduszkę. Wyjęłam spod niej pudełko z najnowszym I Phone'm w środku. Otworzyłam szeroko usta ze zdumienia, kiedy sięgałam po biały telefon. Włączyłam go i zobaczyłam, że mam już sms'a. Otworzyłam go.
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Twój stary telefon leży w drzazgach pod naszymi domami, więc co kupiłem ci nowy :) Pościągałem różne piosenki, a nawet porobiłem kilka zdjęć ^^ Kocham cię. H.
Z rozrzewieniem odpisałam.
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Dziękuję, kochanie
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Uwielbiam, jak mnie tak nazywasz
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Będę mieć spotkanie z psychologiem -,-
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Sprytna zmiana tematu. Po co?
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Nie wiem, przecież ty jesteś moim ulubionym psychologiem.
Przypomniałam sobie, że on stoi za drzwiami i patrzy na mnie. Podniosłam wzrok znad telefonu i posłałam mu całusa w powietrzu, chichocząc. On wskazał na siebie palcem, bezgłośnie wypowiadając słowo "Ja?'. Wzruszyłam ramionami.
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
A propos' nazwa świetna
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Bo prawdziwa ^^
Uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie. On obejrzał się na korytarz i zamarł. Nie wiedziałam, o co chodzi, póki nie podeszła do niego śliczna brunetka o wydatnych ustach, cyckach, wszystko miała uwydatnione. Stała na wprost niego i gestykulowała, mówiąc coś do niego. Na koniec go uścisnęła i weszła do sali. O co chodzi?
- Witaj, Hannah - powiedziała aksamitnym, seksownym głosem. Wpatrywałam się w nią i lekko skinęłam głową. Ona wyciągnęła rękę w moim kierunku i powiedziała:
- Jestem Emily Ferras, psycholog szpitalny.
W momencie, gdy drzwi się za nimi zamknęły, ja sięgnęłam pod poduszkę. Wyjęłam spod niej pudełko z najnowszym I Phone'm w środku. Otworzyłam szeroko usta ze zdumienia, kiedy sięgałam po biały telefon. Włączyłam go i zobaczyłam, że mam już sms'a. Otworzyłam go.
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Twój stary telefon leży w drzazgach pod naszymi domami, więc co kupiłem ci nowy :) Pościągałem różne piosenki, a nawet porobiłem kilka zdjęć ^^ Kocham cię. H.
Z rozrzewieniem odpisałam.
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Dziękuję, kochanie
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Uwielbiam, jak mnie tak nazywasz
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Będę mieć spotkanie z psychologiem -,-
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Sprytna zmiana tematu. Po co?
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
Nie wiem, przecież ty jesteś moim ulubionym psychologiem.
Przypomniałam sobie, że on stoi za drzwiami i patrzy na mnie. Podniosłam wzrok znad telefonu i posłałam mu całusa w powietrzu, chichocząc. On wskazał na siebie palcem, bezgłośnie wypowiadając słowo "Ja?'. Wzruszyłam ramionami.
Do: Najwspanialszy chłopak na świecie
A propos' nazwa świetna
Od: Najwspanialszy chłopak na świecie
Bo prawdziwa ^^
Uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie. On obejrzał się na korytarz i zamarł. Nie wiedziałam, o co chodzi, póki nie podeszła do niego śliczna brunetka o wydatnych ustach, cyckach, wszystko miała uwydatnione. Stała na wprost niego i gestykulowała, mówiąc coś do niego. Na koniec go uścisnęła i weszła do sali. O co chodzi?
- Witaj, Hannah - powiedziała aksamitnym, seksownym głosem. Wpatrywałam się w nią i lekko skinęłam głową. Ona wyciągnęła rękę w moim kierunku i powiedziała:
- Jestem Emily Ferras, psycholog szpitalny.
Uścisnęłam jej miłą rękę z pomalowanymi, długimi paznokciami. Zrobiło mi się głupio, kiedy moja szorstka dłoń, moje obgryziona paznokcie jej dotknęły. I coś przemknęło mi w mózgu, jak Harry opowiadał o Emily, jego pierwszej prawdziwej miłości. Ból powrócił, ale ze skumulowaną siłą w moim sercu. Jak ja mogę konkurować z taką dziewczyną?
Harry, patrząc na nas, musi mieć teraz idealne porównanie, która jest lepsza. Ja siedzę na niewygodnym materacu z gniazdem na głowie, siniakami na rękach i nogach i raną na szyi. Otwieram usta ze zdziwienia i czystego szoku, a moje oczy koloru psiego gówna skanują Emily. Emily, ubraną w śliczny, za cholerę seksowny żakiet, pod nim pewnie ma jeszcze seksowniejszą bieliznę. Niebieskie, przejrzyste, wielkie oczy wpatrują się we mnie przyjaźnie. Talia osy, figura modelki i długie, jedwabiste włosy spadające prostymi pasmami na plecy i ramiona. Boże, chyba bardziej zażenowana czułam się tylko raz, kiedy poznałam Harry'ego. Harry'ego, który stoi za przeszklonymi drzwiami i wpatruje się w piękną kobietę, a niestety nie o mnie tu chodzi. Mój telefon wydaje odgłos nowej wiadomości, więc ustawiam tryb wibracji i znowu patrzę na panią Ferras.
- Dzień dobry - mówię zachrypniętym, niskim głosem.
Ona poprawia się na krześle. To, jak wygląda teraz jej tyłek, doprowadziłoby chyba setki mężczyzn do palpitacji serca, a Harry ma teraz na niego idealny widok. Co za cudowna sposobność. Słyszałam, że stara miłość nie rdzewieje, a już na pewno nie do takiej kobiety. Czuję ukłucia w sercu, miliony igiełek rozsyłają ból po moim organizmie, i czuje, że teraz jest to tylko połowicznie związane z kobietą obok mnie. Nie jestem w stanie powstrzymać wrzasku, który wydobywa się z moich płuc. Łapie się za brzegi łóżka, czuję, jak pot zaczyna spływać po moim czole. Ona nie wie, co robić, wstaje tylko i zaczyna kogoś nawoływać. Zaczynam płakać, ból jest za silny, silniejszy niż to, co czułam wcześniej, wczoraj. Teraz jest połączony z bólem mojego serca, które będzie złamane, tylko na to czekam. Przed oczami stają mi wszystkie wspomnienia z mojego życia, jakbym zaraz miało się skończyć. Harry, Harry, Harry. Stary sąsiad, zaglądający mi pod rozerwaną sukienkę. Płaczę, kiedy powracam myślami do tej sceny. Widzę tysiące imprez, alkohol i narkotyki. Chciałabym teraz napić się whisky. Nie wiem, co się dzieję, wspomnienia znikają, ale obraz drzwi naprzeciwko mnie dalej jest wyraźny. Wbiegł Harry. Zastanawiam się, kiedy obejmie Emily ramieniem, ratując ją od tego widowiska, ale tego nie robi. Ignoruje kobietę, kiedy klęka przy moim łóżku, łapiąc za rękę.
- Han! Musisz być silna, musisz być silna.
- Nie chce być silna - łkam.
- Han, kocham cię, kocham cię do końca naszych dni, przyjdzie lekarz i sprawi, że wyzdrowiejesz.
- Kocham cię - szepczę. Obejmuje mnie swoimi ramionami, a ja składam się w jego uścisku.
- Chce umrzeć - mówię. Ból nie ustaje, i z moich płuc wydobywa się kolejny krzyk. W końcu wbiegają lekarze i pielęgniarki.
- Tracimy ją! - krzyczy Tessel. Zaczynają podłączać mnie do kroplówek, urządzeń, wstrzykują dziwne substancje w moje ciało. Ktoś odpycha Harry'ego ode mnie, a ja zaczynam czuć się niepotrzebna.
- Krwotok, to krwotok, szwy pękły! - wrzeszczy jedna z pielęgniarek.
- Nie! - krzyczę i pielęgniarka go puszcza. Łapie mnie za rękę i zaczyna płakać. Nigdy się płakał przy mnie. Zatracam się w jego szmaragdowych oczach, zanim kompletnie tracę obraz i zapada ciemność.
Dwa dni później
Siadam na łóżku, a Michael bierze moją torbę. Jest 27 lipca, kiedy Tessel przyszedł i dał mi wypis.
- Harry czeka w samochodzie. Na zewnątrz jest tłum dziennikarzy - wyjaśnia mi kuzyn.
Ściskam mocniej jego ramię, kiedy pomaga mi się podnieść. Przed oczami mam jeszcze Emily. Choć Harry wyraźnie dał mi i jej do zrozumienia, że to mnie kocha z naszej dwójki bardziej, nie mogę opanować zazdrości do tej kobiety. Przez ostatnie dwa dni kleiła się do Harry'ego, robiła preteksty, żeby przerywać nasze spotkania. Raz nawet chciała go pocałować, ale sprytnie ją wyminął. Boję się jednak, że kiedyś przestanie żywić do niej niechęć, jego stare uczucie ponownie się rozpali, a wtedy ja zostanę z niczym. Kiedy widzę samochód z przyciemnionymi szybami, zmuszam się do małego uśmiechu. Wchodzę do środka i zostaję przytulona przez chłopaka. Obejmuje go na szyi, choć jest to cholernie niewygodne w aucie. Odrywa się ode mnie i całuje w usta. Z początku czule, jednak pocałunek przybiera na sile. W końcu się od siebie odrywamy.
- Cześć, księżniczko - mówi swoim zachrypniętym głosem, do którego przywykłam.
- Jedziemy do ciebie? - pytam, odsuwając się od niego i zajmując miejsce pasażera. Zapinam pas i moje ręce odnajdują dłoń chłopaka. On unosi je i całuje mnie po kolei w kłykcie. Uśmiecham się na jego gest.
Podczas jazdy rozmawiamy, śmiejemy się. Harry opowiada mi, co się wydarzyło w ciągu ostatnich trzech dni na świecie.
- Dziennikarze zdobyli nasze zdjęcie - wykrzywił się.
- Tak?
- Jak całowałem cię wczoraj w szpitalu - mówi z lubieżnym uśmieszkiem. Przypominam sobie wczorajsze wydarzenie.
- Nie widać naszych twarzy, ale moje włosy i koszula... - wzdycha.
Patrzę na niego. Fryzura i styl zawsze były jego znakiem rozpoznawczym. Parkujemy pod moim domem, ale kierujemy się do jego mieszkania. Już od razu po zamknięciu drzwi przypiera mnie do ściany. Całuje go zachłannie, kładąc mu ręce na karku. I kto ma teraz Harry'ego, Emily?
Emily. Odrywam się od mężczyzny i idę do kuchni. Opieram łokcie na blacie. Dlaczego ona nie może po prostu wyjść z mojej głowy?
*****
- Dzień dobry - mówię zachrypniętym, niskim głosem.
Ona poprawia się na krześle. To, jak wygląda teraz jej tyłek, doprowadziłoby chyba setki mężczyzn do palpitacji serca, a Harry ma teraz na niego idealny widok. Co za cudowna sposobność. Słyszałam, że stara miłość nie rdzewieje, a już na pewno nie do takiej kobiety. Czuję ukłucia w sercu, miliony igiełek rozsyłają ból po moim organizmie, i czuje, że teraz jest to tylko połowicznie związane z kobietą obok mnie. Nie jestem w stanie powstrzymać wrzasku, który wydobywa się z moich płuc. Łapie się za brzegi łóżka, czuję, jak pot zaczyna spływać po moim czole. Ona nie wie, co robić, wstaje tylko i zaczyna kogoś nawoływać. Zaczynam płakać, ból jest za silny, silniejszy niż to, co czułam wcześniej, wczoraj. Teraz jest połączony z bólem mojego serca, które będzie złamane, tylko na to czekam. Przed oczami stają mi wszystkie wspomnienia z mojego życia, jakbym zaraz miało się skończyć. Harry, Harry, Harry. Stary sąsiad, zaglądający mi pod rozerwaną sukienkę. Płaczę, kiedy powracam myślami do tej sceny. Widzę tysiące imprez, alkohol i narkotyki. Chciałabym teraz napić się whisky. Nie wiem, co się dzieję, wspomnienia znikają, ale obraz drzwi naprzeciwko mnie dalej jest wyraźny. Wbiegł Harry. Zastanawiam się, kiedy obejmie Emily ramieniem, ratując ją od tego widowiska, ale tego nie robi. Ignoruje kobietę, kiedy klęka przy moim łóżku, łapiąc za rękę.
- Han! Musisz być silna, musisz być silna.
- Nie chce być silna - łkam.
- Han, kocham cię, kocham cię do końca naszych dni, przyjdzie lekarz i sprawi, że wyzdrowiejesz.
- Kocham cię - szepczę. Obejmuje mnie swoimi ramionami, a ja składam się w jego uścisku.
- Chce umrzeć - mówię. Ból nie ustaje, i z moich płuc wydobywa się kolejny krzyk. W końcu wbiegają lekarze i pielęgniarki.
- Tracimy ją! - krzyczy Tessel. Zaczynają podłączać mnie do kroplówek, urządzeń, wstrzykują dziwne substancje w moje ciało. Ktoś odpycha Harry'ego ode mnie, a ja zaczynam czuć się niepotrzebna.
- Krwotok, to krwotok, szwy pękły! - wrzeszczy jedna z pielęgniarek.
- Nie! - krzyczę i pielęgniarka go puszcza. Łapie mnie za rękę i zaczyna płakać. Nigdy się płakał przy mnie. Zatracam się w jego szmaragdowych oczach, zanim kompletnie tracę obraz i zapada ciemność.
Dwa dni później
Siadam na łóżku, a Michael bierze moją torbę. Jest 27 lipca, kiedy Tessel przyszedł i dał mi wypis.
- Harry czeka w samochodzie. Na zewnątrz jest tłum dziennikarzy - wyjaśnia mi kuzyn.
Ściskam mocniej jego ramię, kiedy pomaga mi się podnieść. Przed oczami mam jeszcze Emily. Choć Harry wyraźnie dał mi i jej do zrozumienia, że to mnie kocha z naszej dwójki bardziej, nie mogę opanować zazdrości do tej kobiety. Przez ostatnie dwa dni kleiła się do Harry'ego, robiła preteksty, żeby przerywać nasze spotkania. Raz nawet chciała go pocałować, ale sprytnie ją wyminął. Boję się jednak, że kiedyś przestanie żywić do niej niechęć, jego stare uczucie ponownie się rozpali, a wtedy ja zostanę z niczym. Kiedy widzę samochód z przyciemnionymi szybami, zmuszam się do małego uśmiechu. Wchodzę do środka i zostaję przytulona przez chłopaka. Obejmuje go na szyi, choć jest to cholernie niewygodne w aucie. Odrywa się ode mnie i całuje w usta. Z początku czule, jednak pocałunek przybiera na sile. W końcu się od siebie odrywamy.
- Cześć, księżniczko - mówi swoim zachrypniętym głosem, do którego przywykłam.
- Jedziemy do ciebie? - pytam, odsuwając się od niego i zajmując miejsce pasażera. Zapinam pas i moje ręce odnajdują dłoń chłopaka. On unosi je i całuje mnie po kolei w kłykcie. Uśmiecham się na jego gest.
Podczas jazdy rozmawiamy, śmiejemy się. Harry opowiada mi, co się wydarzyło w ciągu ostatnich trzech dni na świecie.
- Dziennikarze zdobyli nasze zdjęcie - wykrzywił się.
- Tak?
- Jak całowałem cię wczoraj w szpitalu - mówi z lubieżnym uśmieszkiem. Przypominam sobie wczorajsze wydarzenie.
- Nie widać naszych twarzy, ale moje włosy i koszula... - wzdycha.
Patrzę na niego. Fryzura i styl zawsze były jego znakiem rozpoznawczym. Parkujemy pod moim domem, ale kierujemy się do jego mieszkania. Już od razu po zamknięciu drzwi przypiera mnie do ściany. Całuje go zachłannie, kładąc mu ręce na karku. I kto ma teraz Harry'ego, Emily?
Emily. Odrywam się od mężczyzny i idę do kuchni. Opieram łokcie na blacie. Dlaczego ona nie może po prostu wyjść z mojej głowy?
*****
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz