piątek, 11 marca 2016

Rozdział 20.

Uwaga! Rozdział zawiera sceny +18. Czytasz na własną odpowiedzialność,
lub omijasz tekst oddzielony znakiem "~~~~"
Zapraszam do czytania!

Czuję, jak Styles obejmuje mnie w pasie i przyciąga do siebie. Odwracam się twarzą do niego.
- Co się dzieje? - pyta zaniepokojony. 
- Nic ważnego - wzdycham i przeczesuje jego włosy. 
- Powiedz - naciska, opierając swoje czoło o moje. 
- Chodzi o panią Ferras - mówię. 
- Co z nią? - pyta obojętnie.
- Jestem zazdrosna.
Odsuwa się od mojej twarzy i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Nic już mnie z nią nie łączy, przysięgam - zaczyna się tłumaczyć.
- Wiem - mówię, nie utrzymując kontaktu wzrokowego, skupiając się na moich palcach czeszących jego gęste loki. - Ale ona jest taka piękna i nie mogę wyzbyć się myśli, że mnie dla niej zostawisz.
Teraz dokładnie widzę niedowierzanie na jego twarzy, ale kontynuuję:
- Kiedy ją zobaczyłam i uświadomiłam sobie, że miałeś taką dziewczynę, zrobiło mi się głupio. Miałam wrażenie, że jesteś ze mną z jakiejś łaski, albo poczucia winy, bo skoro możesz mieć każdą piękność na tym świecie, to po co ci ktoś taki jak ja? Nic nie warta, nijaka nastolatka? Ja - spuszczam wzrok - czułam się przy tobie jak śmieć, i kiedy w końcu udało mi się tego choć częściowo wyzbyć, teraz czuję się jak śmieć, nic nie warta dziwka przy tych wszystkich kobietach...
- Nie mogę tego słuchać.
Unosi mój podbródek tak, że jestem zmuszona na niego spojrzeć.
- Tak się czuję, cały czas - mówię i wzruszam ramionami. Harry przyciąga mnie bliżej siebie.
- Zabraniam ci - szepcze, wpatrzony w moje oczy. - Zabraniam ci tak myśleć, bo to nie jest prawda.
- To jest prawda, Harry - krzywię się.
- Nie, nie jest. Jesteś dużo piękniejsza od tych wypełnionych silikonem tapeciar. Jesteś piękniejsza niż ktokolwiek inny na świecie. Emily, przyznaje, podobała mi się, ale odkąd zobaczyłem cię cztery dni temu na chodniku, zrozumiałem, że za nic w świecie nie mogłem jej kochać. Kochałem i kocham tylko jedną osobę, a jesteś to ty. Nigdy nie czułem takiego uczucia do nikogo, i może jesteśmy sobie przeznaczeni, ale mi to nie przeszkadza, bo kocham cię nad życie. Wolałbym zginąć, niż pozwolić ci umrzeć bez świadomości, jak bardzo ważna dla mnie jesteś. Kocham cię.
- Do końca naszych dni? - spytałam cicho.
- Do końca istnienia tego świata - odpowiedział.
Staliśmy chwilę w milczeniu, kiedy podniósł rękę i starł nią łzę z mojego policzka. Nie mogłam dłużej wytrzymać, więc pocałowałam go prosto w usta. 
~~~
Oddał pocałunek, wciąż z dłonią na moim policzku. Przejechał językiem po moich wargach. Rozchyliłam je lekko, a on wsunął się do środka. Serce biło mi w piersi, a brzuchu trzepotały mi motyle, kiedy muskał swoim językiem moje podniebienie. Pogłębiłam pocałunek jeszcze bardziej, opierając się o blat, bo czułam, jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Harry odsunął się ode mnie. Złapałam go za rąbek koszuli i przyciągnęłam. Powoli, w milczeniu, wpatrzeni w swoje oczy i ledwo mogący złapać oddech, kierowaliśmy się do salonu. Harry usiadł na kanapie, a ja okrakiem usadowiłam się na jego udach. 
- Nie chcę cię skrzywdzić.
- Myślałam, że etap "Jesteś pewna?" mamy za sobą - uśmiechnęłam się, co on od razu odwzajemnił. Sięgnął ręką do tylnej kieszeni spodni, i wyjął portfel. Zastanawiałam się, co on robi, kiedy położył to wszystko obok na poduszce i przyciągnął mnie do swoich warg. Zaczęłam poruszać biodrami na wybrzuszeniu na jego spodniach, co spotkało się z jego cichym jękiem. Ponowiłam czynność kilkakrotnie.
- Han, nie baw się tak ze mną, bo dojdę w spodniach - warknął, a ja zachichotałam lekko i zaczęłam powoli rozpinać guziki jego koszuli. Moje opuszki błądziły po jego ciele, kiedy zsuwałam mu materiał z ramion i rzuciłam go na ziemię. Ręce zacisnęłam na jego ramionach. Delikatnie zsunął mi bluzkę, tak, żeby nie dotknąć mnie w zranioną szyję. Patrzył na moje ciało, jeszcze posiniaczone, którego w tamtym momencie zaczęłam się jeszcze bardziej wstydzić. Harry zaczął mnie całować, centymetr po centymetrze, a ja jęknęłam. Powrócił do moich ust, ściskając w dłoniach moje piersi, przykryte koronkowym materiałem. Zeszłam z niego, żebyśmy mogli zdjąć spodnie. Zsunął swoje bokserki, ukazując swojego penisa, który pulsował w wzwodzie. Usiadłam na nim i znowu zaczęłam kręcić kółka, bo wiedziałam, że doprowadza go to do obłędu. Syknął i zatrzymał moje ruchy dłońmi. Pocałowałam go w szyję i złapał jego męskość do ręki. Nieco zażenowana, zaczęłam nią poruszać w górę i w dół. To był intymny moment, a moje niedoświadczenie chyba tylko bardziej podbudzało Harry'ego.
- Nie.. ma szans... że masz...pię-piętnaście lat - wydyszał. Mój kciuk zaczepił o główkę, i to był strzał w dziesiątkę. Zaczął kurczowo trzymać się brzegów kanapy, a jego oddech przyspieszył. Dawało mi to nieopisaną satysfakcję. Znowu dotknęłam jego czułego miejsca, na co on krzyknął. 
- Możesz - syknął - chcesz go może...
Nie dokończył, ale ja wiedziałam, o co mu chodzi.
- Nigdy tego nie robiłam - szepnęłam mu zażenowana. On położył swoje dłonie na moich biodrach, a ja zaczęłam się powoli zsuwać.

Harry.

Patrzyłem zdezorientowany, jak ze mnie schodziła. Powoli uklękła między moimi nogami, a mój oddech gwałtownie przyspieszył. Odkąd tylko ją zobaczyłem, fantazjowałem, jak owija swoje usta wokół mnie, a teraz to się stanie i nie mogę uspokoić mojego podekscytowania. Chwilę patrzy na mnie, jakby upokorzona, i już chce zaprotestować, wziąć na kolana i pieprzyć, ale ona powoli wkłada mnie do swoich ust. 
Jęk wydobywa się z moich ust. Wiem, że to, co robimy, jest zakazane, jest chore, ale nie potrafię przestać jej kochać. Próbowałem, ale po prostu się nie da. Hannah zaczyna poruszać głową w górę i w dół, łapiąc prawie całą moją długość, jak żadna inna dziewczyna. Wyjmuje go z buzi i przejeżdża językiem po całej długości, co doprowadza mnie do szaleństwa. 
- Popatrz na mnie - syczę przez zaciśnięte zęby. Ona unosi swój wzrok na mnie, trzepocze swoimi rzęsami i znowu przejeżdża językiem po całej długości. Jakby wiedziała, co robić. Bierze go ponownie do ust i porusza rytmicznie. 
- Han - szepczę, blisko orgazmu.
- Dojdź dla mnie, kochanie - mówi. Dźwięk słowa "kochanie" sprawia, że nie jestem w stanie przetrzymywać uniesienia. Spuszczam się prosto do jej ust. Ona wylizuje mojego kutasa i podnosi się na wysokość mojej twarzy. Przekręcam nią tak, że teraz to ja jestem na górze. Całuję ją namiętnie, a moje ręce odnajdują miejsce między jej udami. Jęczy, gdy zatapiam w nią dwa swoje palce.
- Harry - jęczy, gryząc moją wargę. Kocham jej dotyk. Powoli zaczynam wprawiać palce w ruch.
- Szybciej, Harry, proszę - dusi, oddychając szybko.
- Chce to zrobić, jak należy - szepczę w jej usta. Zaciska swoje dłonie na moich ramionach. Przyspieszam tempo. Powoli zniżam się i wkładam swój język, doprowadzając ją do szaleństwa.
- Harry - jęczy, powtarza moje imię. Jest już bardzo blisko, więc szybko odsuwam się od niej.
- Dlaczego? - wydusiła. Uśmiechnąłem się zadziornie.
- Dlaczego przestałeś? - dyszy, więc szybko przybliżam swoje usta do niej. Zaczynam lizać, całować, gryźć jej kobiecość. Znowu, gdy wiem, jak blisko jest, przestaje.
- Harry, kurwa mać - warczy z rękoma na kanapie. Znowu szybko się do niej przybliżam i tym razem daje jej to, czego chce.Wygina się w łuk, krzycząc moje imię i opada bezsilnie na kanapę, Biorę ją na ręce i niosę do sypialni. Ledwo żywa, wczepia się w mój tors. Kładę ją na łóżku i całuję czule w usta.
Kiedy chcę ją przykryć kołdrą, mruczy:
- Jest dwunasta, Harry, na pewno nie pójdę spać.
To powiedziawszy, podciągnęła się na łóżku i spojrzała na mnie swoimi czekoladowymi oczami.
- Przyniesiesz mi coś do ubrania?
Uśmiecham się lekko i wstaję z łóżka, wychodząc.
~~~
Han.

Wtulam się w kołdrę, wdychając zapach perfum Harry'ego. Po chwili słyszę dźwięk otwieranych drzwi, więc ponownie siadam na łóżku. Harry ubrał swoje nieodłączne dresy, które luźno wisiały na jego biodrach. Popchnął mnie tak, że położyłam się na łóżku, a on usiadł na mnie okrakiem.
- Lubię cię ubierać - mruknął. Przeciągnął mi swoją koszulkę przez głowę. Wstaję z jego pomocą i wygładzam materiał na biodrach.
- Lubię nosić twoje rzeczy - oznajmiłam. On popatrzył na mnie z rozbawieniem i wziął mnie na ręce tak, że oplotłam swoje nogi w jego pasie. Pocałowałam go w czubek nosa - tak dawno tego nie robiłam.
- Tęskniłem za tym - powiedział, więc jeszcze raz pocałowałam go w to miejsce.
- Jesteś głodna? - spytał, kiedy posadził mnie na blacie w kuchni.
- Nie bardzo, najadłam się - powiedziałam słodko i oblizałam usta. Harry zaśmiał się.
- No, rzeczywiście nim można się najeść - powiedział, wskazując na swoje krocze.
- Czy dobrze to zrobiłam? - zapytałam, rzeczywiście ciekawa odpowiedzi.
- Wspaniale - powiedział i stanął między moimi nogami.
- Co ty ze mną robisz? - westchnęłam i przeczesałam jego włosy.
W odpowiedzi pocałował mnie w usta.
- W sumie, to trudno mi uwierzyć, że byłem twoim pierwszym - powiedział i podszedł do szafki, wyjmując z niej butelkę piwa. Popatrzyłam tęsknie na alkohol, ale ze zdziwieniem  odkryłam, że nie ciągnie mnie do niego tak bardzo, jak przed poznaniem Harry'ego.
To dziwne uczucie, patrzeć, jak ktoś pije i nie mieć nieodpartej ochoty wyrwać mu butelki, żeby się dołączyć. Dużo lepsze dla mnie jest teraz patrzenie, jak oblizuje językiem swoje usta po wypiciu łyka. Jak jego powieki się przymykają, a potem otwierają i mogę patrzeć w czysty szmaragd jego oczu. Na malinowe usta, ułożone na szyjce butelki. Ja jabłko Adama, które porusza się za każdym razem, gdy przełyka napój. Na linię szczęki, idealnie zarysowaną, odznaczającą jego piękną twarz od reszty jego ciała. Na mocne ramiona, na ruchy mięśni i tatuaże zdobiące jego ciało o wspaniałym odcieniu.
On stał się moim nowym uzależnieniem.

*****

Hej
Przepraszam, że krótszy niż zwykle, wena mnie dzisiaj nie odwiedziła.
Dziękuję
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz