piątek, 25 marca 2016

Rozdział 24.

Przekręciłam się na łóżku i jęknęłam cicho. Promienie słońca złośliwie wpadały mi do oczu, powodując ból większy, niż czułam teraz. Czułam, jak pęka mi głowa. Ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Han?
Michael.
- Odejdź - wychrypiałam, na co oczywiście wpadł prosto do pokoju. 
- Co ci się stało?
- Nie wiem - powiedziałam. 
- Przynieść ci tabletki?
Pokiwałam głową. Kiedy ta irytująca istota wyszła z pokoju, zastanawiałam się, co mogło się stać. Wczoraj przechadzaliśmy się z Harrym po parku, w którym się poznaliśmy, ale nic mi się nie działo. Dobra, była chłodna noc, ale przecież, cholera, od tego nie ma się takiego bólu głowy.
- Proszę - szepnął Mikey zza moich pleców. Odwróciłam się przodem do niego i poczułam, jak coś wywraca mi się w żołądku. Wstałam pospiesznie z łóżka i pobiegłam w stronę toalety. Klęknęłam przed sedesem i zaczęłam zwracać wczorajszą pizzę. Co się, do cholery dzieje?
- Han, to nie wygląda dobrze - zaczął Michael, siadając na brzegu wanny.
- Wiem - westchnęłam. - Może to jakieś zatrucie?
Spojrzał na mnie.
- A może ciąża?
Spojrzałam na niego z szeroko otwartymi oczami, i zaczęłam sobie przypominać wszystkie stosunki z Harrym. Zawsze, ale to zawsze się zabezpieczał.
- Nie ma mowy - powiedziałam i ponownie zwróciłam resztki jedzenia. Kiedy poczułam, że niczego już nie mam do zwymiotowania, powlokłam się w stronę umywalki i sięgnęłam po szczoteczkę do zębów.
- Zadzwonić do Harry'ego? - spytał Michael.
- Nie - wykrzyknęłam, wyciskając pastę do zębów na szczoteczkę. - Nie może mnie zobaczyć w takim stanie. 
Kuzyn jedynie pokiwał głową. Kiedy próbowałam wstać, zakręciło mi się w głowie, więc podtrzymałam się na silnym ramieniu Michaela. Powoli poprowadził mnie na łóżko w pokoju, gdzie czekali zmartwieni wujkowie. 
- Co się stało? - spytał Artur.
- Zostawmy ją w spokoju - mruknęła ciocia, kładąc mnie na łóżku i przykrywając kołdrą, po czym wyciągnęła mężczyzn z pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi. Bolała mnie głowa, a w brzuchu skręcały mi się wnętrzności, a najgorszy jest fakt, że nie wiedziałam, dlaczego. Byłam tak wyczerpana bólem, że zasnęłam, ale dopiero po godzinie.
---
- Co z nią? - usłyszałam zachrypnięty, niski głos z brytyjskim akcentem.
- Właśnie nie wiadomo. Obudziła się z bólem głowy i zwymiotowała dwa razy, a potem zasnęła, i tak leży od trzech godzin - odpowiedział Michael. Usłyszałam ciche kroki, a potem poczułam, jak czyjaś duża dłoń zaczyna gładzić mnie po głowie. 
- Moja biedna Han, co się z tobą dzieje, kochanie? - mówił Harry cicho. Po dłuższej chwili milczenia usłyszałam znaczące chrząknięcie Michaela.
- Słuchaj, doskonale zdaje sobie sprawę, że już pewnie uprawialiście seks. Pamiętasz może, czy się zabezpieczyłeś?
- A dlaczego miałbym tego nie robić? - spytał Harry szorstko.
- Wiesz, faceci lubią poczuć kobietę - powiedział powoli Michael.
- Mówimy o twojej kuzynce - rzucił Harry z wyczuwalnym zażenowaniem. - Nigdy nie naraziłbym jej na ciążę bez jej zgody, po to, żeby ją poczuć. Nie, zawsze kochaliśmy się z gumką. 
- Zawsze?
- Za każdym, pojedynczym razem.
- Robiliście to więcej niż raz?
- Robiliśmy to więcej niż pięć razy, możesz dać temu spokój?
Poczułam, jak moje policzki lekko się czerwienią, bo Michael dowiadywał się właśnie niektórych sekretów z mojego życia seksualnego, jednak nie miałam tego za złe Harry'emu ani kuzynowi, bo obydwoje musieli się po prostu upewnić i wykluczyć najgorszą możliwą opcję.
- Jasne, sorry, że pytałem - powiedział Michael.
- Nie ma sprawy, po prostu się o nią troszczysz - powiedział Harry prawie szeptem.
- Nie bardziej niż ty - zaśmiał się cicho.
- Po prostu ją kocham - odpowiedział Harry z lekkim chichotem.
- Wiem, że ją kochasz.
Znowu zapadła chwila milczenia.
- A jaka jest?
- Czy ty właśnie pytasz, jaka w łóżku jest twoja kuzynka? - zapytał Harry z rozbawieniem i niedowierzaniem zarazem.
- Jak już tu siedzisz, i nigdzie się nie spieszysz, to możemy pogadać - zaśmiał się kuzyn. Harry mu zawtórował.
- Wspaniała - powiedział chłopak.
- Nie rozwiniesz wypowiedzi?
- Sądzę, że szczegóły, jak wchodziłem w twoją młodszą kuzynkę, nie będą dla ciebie przyjemne.
- O boże, wchodziłeś w nią - jęknął Michael.
- A nie na tym polega seks? Oczywiście, było kilka ciekawszych pozycji, ale wiesz...
- Jakich pozycji?
- Mmm, jej usta.
- Chryste, przestań, Styles!
- Sam chciałeś się dowiedzieć, jak brutalnie potrafiłem w nią wejść.
- To źle brzmi, jak mówisz, że nią wchodziłeś.
- Wielokrotnie.
- Harry - Michael jęknął ponownie.
- Przykro mi, ale muszę przyznać, że Han lepiej jęczy moje imię, kiedy trafiam w jej punkt.
Nie dane mi było dalej podsłuchiwać tej uroczej konwersacji, bo ponownie znużył mnie sen.
---
Poderwałam się z wielkim bólem głowy. Czułam gorący pot spływający po moim czole i plecach, a jednak cała drżałam z zimna. 
- Harry, Mikey - zawołałam, próbując powstrzymać ból. Zachciało mi się krzyczeć, ale powstrzymałam się, przygryzając wargę. Poczułam metaliczny smak krwi na ustach w momencie, kiedy do pokoju wpadło dwóch chłopców. Harry natychmiast podbiegł do mojego łóżka, chwytając moje dłonie.
- Co jest, księżniczko? - spytał cicho. Spojrzałam mu w oczy, zielone oczy pełne zmartwienia o moją osobę.
- Nie wiem, jest mi zimno, ale jestem gorąca - szepczę wyczerpana tym nieustającym bólem.
- Jasne, że jesteś gorąca - mruknął Harry, ale kiedy przyłożył swoją dłoń do mojego czoła, natychmiast spoważniał - Chryste, płoniesz... Mike, idziemy po zimne okłady.
- Nie, Harry, zostań - powiedziałam zrozpaczona, desperacko wbijając swoje paznokcie w jego skórę, zostawiając ślady w kształcie półksiężyców. 
- Pójdę sam - powiedział Michael i wyszedł z pokoju.
- Spokojnie, kochanie, będzie dobrze - mówił Harry uspokajającym tonem.
- Harry, to boli, chcę umrzeć, proszę - szeptałam, a po moim policzkach płynęły łzy.
- Nie chcesz, będzie dobrze, skarbie, tylko nie umieraj, nie umrzesz, kochanie, to po prostu ból - mówił, tuląc mnie do siebie opiekuńczo. Czułam, jak w jego ramionach się uspokajałam, choć w ból nie ustępował.

Michael.

Pobiegłem do kuchni i otworzyłem lodówkę. Wcześniej przygotowane ze Stylesem okłady leżały sobie grzecznie na dolnej półce zamrażalki, ale szybko wyciągnąłem wszystkie i pobiegłem na górę.
- Nie umrzesz, kochanie, to po prostu ból - usłyszałem głos Harry'ego zza drzwi. Otworzyłem je wolną ręką i podbiegłem do łóżka, gdzie leżała Han. Harry bez słowa wziął ode mnie jeden z okładów i przyłożył go do rozgrzanego czoła mojej kuzynki. Ona jęczała cicho, a po mojej wcześniejszej rozmowie z jej chłopakiem, przed oczami stanął mi pewien nieodpowiedni obraz. Wyrzuciłem go z głowy i skupiłem się wyłącznie na mojej kuzynce, a jednocześnie najlepszej przyjaciółce.
- Harry, to boli - jęczała. O boże, Styles, co ty zrobiłeś z moim umysłem?!
- Wiem, że boli, ale przestanie. Proszę, zaufaj mi i postaraj się zasnąć - jego głos momentalnie zrobił się miękki i uspokajający.
- Ufam ci.
- Kocham cię, Han.
- Kocham cię, Harry - skrzywiła się z bólu. Harry ją do siebie przytulił, a ona skuliła się w jego ramionach.
- Tak mocno, mocno się kocham - powtarzał. 
- Zaśpiewaj mi coś, proszę - szepnęła Hannah. Jej chłopak zaczął cicho nucić jakąś piosenkę, której za nic nie mogłem rozpoznać.
- Hey Angel, do you know the reasons why we look up to the sky? Hey Angel, do you look at us and laugh when we hold on to the past? Oh, I wish I could be more like you. Do you wish you could be more like me?
- Marzę o tym - mruknęła Han, wtulona w jego pierś. 
- Jesteś moim aniołem - szepnął. Chciałem pomachać im ręką przed oczami, bo naprawdę czułem się jak piąte koło u wozu. Oni totalnie mnie nie zauważali.
- Kocham cię.
- Kocham cię.
Kuźwa, znaleźli się zakochani.

Han.

- Naprawdę postaraj się zasnąć - szepnął mi Harry, powoli kładąc mnie na łóżku.
- Sprawiam ci tyle problemów - mruknęłam, owijając się kołdrą. 
- Więcej idzie z tego przyjemności - uśmiechnął się.
- Masz na myśli te wszystkie upojne chwile w łóżku? 
- Oj, dajcie sobie spokój - jęknął Michael, na co próbowałam się zaśmiać, ale skrzywiłam się jedynie z bólu. Owinęłam się mocniej kołdrą. Harry próbował mnie pocałować, ale odsunęłam się od niego.
- O nie, nie zarażę cię tym czymś -  powiedziałam.
- Daj spokój - położył swoje dłonie po obu stronach mojej głowy i złączył nasze usta. Naprawdę brakowało mi tego, ale kiedy poprosił swoim językiem o wejście, kategorycznie zacisnęłam wargi.
- Wystawiasz mnie na próbę, księżniczko - warknął, niby groźnie, ale dołeczki go zdradzały. 
- Mówiłeś, że lubisz wyzwania - odwróciłam się i wtuliłam się twarzą w poduszkę. 
- Lubię - powiedział i pocałował mnie w szyję. Z jego ustami na mojej skórze znowu padłam w objęcia Morfeusza.
---
Głowa już prawie mnie nie bolała, kiedy obudziłam się kolejny raz. Udawałam jednak, że wciąż śpię, bo leżenie bezwładnie w objęciach Harry'ego było wspaniałym doświadczeniem. I to jakie leżenie w jego objęciach! Nie wiem, jak to zrobił bez budzenia mnie, ale teraz on siedział po turecku, oplatając swoje nogi wokół moich bioder, a ja opierałam się plecami o jego klatkę piersiową, też prawie w pozycji siedzącej. Jego ramiona oplatały mnie wokół talii, a usta co jakiś czas muskały moją głowę. Rozmawiał z Michaelem, który, jak oceniłam po tym, skąd dochodził jego głos, siedział tuż obok, na tym samym łóżku.
- Kiedy zrobiliście to po raz pierwszy? - spytał kuzyn.
- W jej urodziny - odpowiedział Harry spokojnym głosem.
- Serio? Myślałem, że szybciej dobrałeś się jej do majtek.
Miałam ochotę walnąć go za tą głupią uwagę.
- Nie, żebym nie miał okazji, ale nie chciałem jej wykorzystywać - powiedział złośliwie długowłosy chłopak. 
- I bardzo dobrze, inaczej obiłbym ci mordę. 
Obydwoje zaśmiali się cicho.
- Naprawdę się martwię, że ją skrzywdzisz.
- Wiem - westchnął Harry.
- Ale ją kochasz.
- Najbardziej na świecie.
- Skąd to wiesz? - dociekiwał Mikey.
- Wiem to, bo przy niej inaczej oddycham, inaczej bije mi serce. Wiem to, bo jest moim oddechem, naprowadza bicie mojego serca, a kiedy mogę być blisko niej, to czuję taką mieszankę emocji, jak nigdy wcześniej. Pamiętam, jak spytała, ile dziewczyn kochałem w swoim życiu, a ja odpowiedziałem, że trzy, w tym ją. Perfidnie kłamałem. To tylko ją kocham, tylko bałem się, że ją tym zrażę, zresztą, to brzmiałoby zbyt tandetnie - powiedział, a serce trzepotało mi w piersi. Ile on jeszcze powie takich pięknych przemów o tym, jak mnie kocha, ile razy będzie musiał udowadniać swoje uczucie, za każdym razem jest to równie piękne.
- Niezłe, musisz kiedyś napisać o tym piosenkę - zasugerował.
- Ze scenami dla dorosłych czy odpuścić sobie?
- Naprawdę, teraz mam tylko ten obraz przed oczami, jak w nią... wchodziłeś - powiedział Michael. 
Harry wypuścił powietrze.
- A jednak chcesz wiedzieć więcej, ciekawe - powiedział.
- Mimo mojego zażenowania, to jest naprawdę interesujące, jak Han staje się kobietą.
Harry zaśmiał się cicho.
- Moją kobietą - powiedział.
- Dochodzisz przy niej?
- Za każdym razem - mruknął.
- Ile razy wy to zrobiliście? - jęknął Michael. 
- Nie więcej niż piętnaście, tego jestem w stu procentach pewny.
- Ja pierdolę.
Zaśmiali się cicho. Postanowiłam w końcu się odezwać.
- Harry, kochanie, mógłbyś sobie odpuścić tematy, w których jęczałam twoje imię?
Mój ukochany lekko podskoczył.
- Naprawdę miło słyszeć, że dochodziłeś za każdym razem, mogę dodać, że ja też, ale, cholera, gadasz z moim kuzynem - mruknęłam, odwracając się twarzą do chłopaka i siadając na nim okrakiem. Niby poprawiałam się na jego udach, co oczywiście doprowadzało go szaleństwa. Odchylił głowę do tyłu.
- Chryste - wycedził. W czasie, gdy poprawiałam spodnie od piżamy, "niechcący" trąciłam jego wybrzuszenie na spodniach.  Z ust mężczyzny wydobył się stłumiony, cichy syk. Zeszłam z jego nóg i  przekręciłam się w stronę Michaela. Oparłam się o jego nogi, podciągnięte pod brodę ze śmiechem.
- Jak będziesz się już dobrze czuła, to wezmę cię na swoim kuchennym blacie - zagroził. 
Michael poruszył się niespokojnie. Jemu też usiadłam na nogach, obejmując jego szyję. Mimo wszystko u Michaela czułam się jak u drugiego brata. Harry patrzył na mnie zdezorientowany, dlaczego siedzę na kolanach u kuzyna, a nie u niego, więc mrugnęłam i powiedziałam:
- Z tobą poprzytulam się na blacie.
Uśmiech od razu wkroczył na jego usta.
******

Hej
Biedna Han? Spokojnie, nic się jej poważnego nie stało
Chcę wprowadzić wątek przyjaźni między Michaelem a Harrym. Czy byliby fajnymi znajomymi?
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz