- Co? - wyszeptał prawie bezgłośnie.
- Kocham - spuściłam wzrok i znowu mocno przytuliłam. On złapał mnie za biodra i podniósł tak, że usiadłam na stole. Spuściłam nogi, które machały, nie dosięgając podłogi. Harry stał pomiędzy nimi. Uwolniłam go z mojego uścisku i zarzuciłam mu ręce na ramiona. On patrzył na mnie, chłonął moje słowo "Kocham" jakby było najlepszym, co go dotychczas spotkało.
- Kochasz? - znowu wyszeptał bezgłośnie, przerażony. Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- Kocham - potwierdziłam. On uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
- Kocham cię, Han - powiedział, opierając swoje czoło o moje.
- Kocham cię, Harry - odpowiedziałam.
Powtarzaliśmy, jak bardzo się kochamy, i była to tak niezwykła chwila, jak wyjęta z książki. Pocałowałam go. On w skowronkach oddawał pocałunek, tuląc mnie do siebie tak mocno, że brakowało mi tchu. Jednak sama mocno obejmowałam jego szyję. Oplotłam nogi na jego biodrach. Jego rozgrzane ciało pulsowało, tak jak moje. Słyszałam tylko nasze zsynchronizowane serca. Moje dłonie zaczęły na ślepo szukać guzików jego koszuli. Powoli, nie przerywając pocałunku, zdjęłam z jego ramion materiał, który spadł na podłogę.Motyle w moich brzuchu trzepotały. Złapałam jego nagie bicepsy. Ciągnęłam swoje ręce, aby dalej odkrywały to wytatuowane ciało. Moje opuszki palców wywołały u niego cichy jęk. Znalazłam jego dłonie, cały czas na moich plecach. Złapałam je i oderwałam od siebie. On szybko splótł nasze palce. Na chwilę przerwaliśmy pocałunek, żeby zaczerpnąć powietrza, a potem znowu wpił się we mnie. Jego usta były takie wspaniałe. Kciukami zaczął pocierać moje nadgarstki. Uwolniłam swoje dłonie i położyłam na jego policzkach. On znowu przytulił mnie do swojego nagiego torsu. Powoli skierował je w stronę brzegu mojej koszulki. Dałam mu pozwolenie. Ściągnął mi ją przez głowę. Zeskanował moje ciało, a potem spojrzał mi głęboko w oczy. Znowu go pocałowałam. Cicho jęknęłam w jego usta, kiedy ścisnął moje biodra. Przygryzł moją dolną wargę. Mocno objęłam jego ramiona, a on podniósł mnie do góry. Całowałam go zachłannie. Raz obiliśmy się o szafkę, a potem położył mnie na łóżku. Puściłam swoje nogi. On oparł się kolanem między moimi nogami, a jego dłonie spoczęły po obu stronach mojej głowy. Moje ręce ułożyłam na jego brzuchu. Jego włosy delikatnie łaskotały mnie w czoło. Kiedy moje palce zaczepiły o pasek jego spodni, on wyszeptał:
- Nie mogę.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Wpatrywał się we mnie z miłością.
- Dlaczego? - wyszeptałam. Czy to nie jest najlepszy sposób na wyrażenie uczuć?
- Nie chodzi o to, że nie chcę, bo pragnę cię jak cholera - przygryzł wargę. - Ale działasz pod wpływem emocji. Może nie jesteś jeszcze gotowa, a ja nie chce, żebyś potem tego żałowała.
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nie wiedziałam, że jest skłonny zrezygnować z seksu dla mnie - dla dziewczyny, którą kocha.
- Czyli już nie mogę myśleć, że chciałeś mnie tylko zaciągnąć do łóżka - uśmiechnęłam się niepewnie i przygryzłam dolną wargę. On pocałował mnie i szepnął:
- Nigdy nie powinnaś tak myśleć, skarbie.
Znowu go pocałowałam. Ścisnęłam jego ramiona i oderwałam się od niego, patrząc mu w oczy.
- Chyba pójdę do toalety - wyszeptałam z uśmiechem. On odwzajemnił uśmiech i zszedł ze mnie, kładąc się obok na łóżku. W samym staniku i dżinsach poczułam się... naga. Harry lustrował mnie wzrokiem. W duchu dziękowałam Bogu, że założyłam dzisiaj seksowny, czarny stanik, a nie jeden z tych brzydkich dla starszych pań. Oczy Harry'ego się rozszerzyły. Ja sama obserwowałam, jak prezentował swoje tatuaże. Wzrok spoczął mi na motylu na jego klatce piersiowej. Po chwili jednak opamiętałam swoje myśli i skierowałam się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? - usłyszałam ten zachrypnięty, seksowny głos.
- Do łazienki, tak sądzę - uśmiechnęłam się zadziornie. On wskazał na coś ręką. Spojrzałam i ku swojemu zdziwieniu zobaczyłam inne drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam mniejszą, elegancką łazienkę. Odwróciłam się do Harry'ego. On wystawił mi język, a ja z uśmieszkiem pokazałam mu środkowy palec. Zamknęłam za sobą drzwi i spojrzałam na swoje odbicie. Moje włosy były w większym bałaganie niż zwykle, źrenice były poszerzone, a opuchnięte usta prezentowały wielki, promienny uśmiech. Miałam zaróżowione policzki. Stałam i gapiłam się w swoje odbicie, jakbym widziała siebie pierwszy raz w życiu. Jednak chciałam się nacieszyć widokiem Harry'ego, mojego Harry'ego, który jak gdyby nigdy nic leżał na łóżku. Mój Styles. Mój uśmiech tylko się poszerzył. Wyszłam z łazienki i położyłam się obok chłopaka, który włączył telewizję. Wtuliłam się w jego nagą klatkę piersiową.
- Kocham cię, Han - usłyszałam, na co wtuliłam się mocniej.
- Kocham cię, Harry - odpowiedziałam.
---
- Naprawdę? Pizza z lodami? - zawołałam, na co ten wzruszył ramionami.
Od godziny graliśmy w pytania, siedząc naprzeciw siebie na łóżku, w samej bieliźnie i spodniach. Teraz spytałam Harry'ego o jego ulubione, dziwne połączenie smaków. Wzdrygnęłam się na wyobrażenie sobie tego smaku.
- Dobra, teraz ja - Harry potarł dłońmi. - Jak wyglądał twój pierwszy pocałunek?
Długo się nie namyślałam.
- Z takim brytyjskim idiotą, w jego mieszkaniu. Potem uciekłam bez uzasadnionego powodu - wzruszyłam ramionami, a on popatrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Ze mną? - wskazał na siebie kciukiem. Potwierdziłam uśmiechem. On pochylił się nade mną i pocałował.
- Jestem zaszczycony - oznajmił.
- Teraz moje pytanie - pisnęłam. Chciałam, aby pytanie było w temacie. - Ile miałeś prawdziwych dziewczyn w swoim życiu?
- Siedem - odpowiedział szybko i pewnie.
- Zapomniałeś o jednym zerze - przypomniałam, a on się zaśmiał.
- Jestem pewien, że nie.
- Jak to możliwe? - zapytałam.
- W moim zawodzie czasem trzeba związać się z dziewczyną dla samego rozgłosu.
- A ile dziewczyn w swoim życiu kochałeś? - spytałam. Teraz dłużej się zastanawiał.
- Myślę, że trzy.
Przekrzywiłam głowę, oczekując więcej informacji. On tylko się uśmiechnął.
- Opowiedz mi o tej trójce szczęściar - powiedziałam i przybliżyłam się do niego. Harry pocałował mnie w usta.
- Pierwszą była Emily. Poznałem ją przed X-Factorem. Była moją pierwszą - zarumieniłam się lekko, domyślając się, o czym mówi. - ale drogi nam się rozeszły.
- Potem? - dociekałam.
- Zapewne słyszałaś o moim związku z Taylor.
- A więc ona - westchnęłam,
- Ale nastąpiła wielka kłótnia, w której powiedziała mi coś naprawdę niewybaczalnego - powiedział z głębokim westchnięciem.
- A trzecia? - zapytałam. Zobaczyłam, jak się uśmiecha.
- Potem długo nie chciałem się związać. Były tylko przelotne romanse i jednorazowe przygody. Aż poznałem ją - popatrzył mi w oczy. - Piętnastolatkę, która zawładnęła moim sercem. Boję się, że nieodwracalnie.
Poczułam ciepło rozlewające się po całym ciele. Przygryzłam wargę i zbliżyłam się do niego. Pocałowałam go czule i usiadłam na swoim miejscu.
- Chyba ty działasz na mnie najbardziej - oznajmił.
- Teraz twoje pytanie - przypomniałam jak dziecko.
- Ulubiony smak?
- Mam dwa, nie potrafię zdecydować - jęknęłam, trzymając jego dłonie.
- Czekam na te dwa - zachichotał, a kosmyk włosów opadł mu na oko.
- Mięta i ty - powiedziałam uwodzicielsko. Harry przygryzł wargę i uśmiechnął się szeroko, ukazując dołeczki. Dotknęłam palcem jednego z nich. Jego oczy uważnie obserwowały moje ruchy.
- Jesteś taka... - zaczął, a ja na niego spojrzałam - taka niewinna. Nawet nie wiesz, jakie to pociągające. Zmieniasz się. To jest wspaniałe. Tak jak cała ty.
Uśmiechnęłam się na jego słowa.
- Jakie jest 5 rzeczy, które najbardziej we mnie kochasz? - zadałam pytanie. On patrzył na mnie przez chwilę, a potem gestem wskazał, żebym się do niego przybliżyła. Usiadłam mu na nogach. On zaczął bawić się moimi palcami.
- Twój uśmiech, Potrafiłbym patrzeć na niego godzinami, tylko na ten uśmiech. Sprawia, że zapominam o całym świecie i myślę tylko o twoim wesołym, młodzieńczym uśmiechu, który obnaża cię do nagości - powiedział, cały czas patrząc mi w oczy. - Usta. Twój smak. Nigdy mi się nie znudzisz, mógłbym całować cię całe dnie. Całujesz tak wspaniale, muszę ci to powiedzieć, księżniczko. Twój smak, mięta i czekolada jest najlepszym smakiem, jaki dane było mi czuć - zarumieniłam się. - Oczy. Najwspanialsze, brązowe oczy, jakie widziałem. Zatracam się w nich i boję się tego, bo nigdy wcześniej tak nie miałem, ale twoje oczy, same oczy doprowadzają mnie do obłędu, stanu, w jakim nigdy nie byłem. to lepsze niż haj czy orgazm. To szaleństwo i bezgraniczna miłość. Całą twoją osobowość. To, jak się zmieniasz w ciągu minuty, jak jesteś słodka, zrzędliwa, seksowna, wesoła. Kocham odkrywać twoje nowe postacie, kocham odkrywać ciebie - przybliżył się. - I to, że mnie kochasz, skarbie.
Uśmiechnęłam się na jego urocze wyznanie.
- Jesteś romantykiem - uznałam, przeczesując jego włosy i kręcąc niedbałe loki z kilku pasm.
- Bzdura. Teraz moje pytanie.
- Czekam - wyprostowałam się.
- Jakie jest 5 rzeczy, które najbardziej we mnie kochasz? - uśmiechnął się. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam myśleć.
- Uwielbiam całego ciebie - uznałam. - Nie potrafię wybrać tylko pięciu rzeczy.
- Ja sobie poradziłem - oburzył się. - Pomyśl, skarbie.
Dalej kręciłam mu loki między palcami.
- Twoje włosy. Uwielbiam je, kocham, nie mogę przestać myśleć o twoich włosach, zawsze, gdy z tobą jestem, mam ochotę ich dotknąć, bo są twoim znakiem i przypominają mi o tobie - powiedziałam w końcu, dalej trzymając swoją dłoń w jego lokach. - Uśmiech i dołeczki. No i głos, twoja chrypka w głosie doprowadza mnie do obłędu - w tym momencie na usta Harry'ego wkradł się promienny uśmiech, który mnie ucieszył jak głupią. - Twoje poczucie humoru, dobroć, miłość do mnie, ale i radość, jaką promieniejesz, gdziekolwiek jesteś. To jest uzależniające, jak narkotyk.
Tutaj zamyśliłam się na chwilę. Było jeszcze tyle rzeczy, które w nim kochałam i tylko dwa miejsca do obsadzenia.
- Tatuaże - powiedział i dostrzegłam cień zaskoczenia na jego twarzy. - Moim zdaniem nie każdemu pasuje tusz na ciele, ale on ciebie eksponuje i ukazuje rąbek ciebie i twojej historii. One cię zdobią, Harry, one są wspaniałe, i kocham je w tobie, kocham to, że się na nie zdecydowałeś. Kocham patrzeć na nie i zastanawiać się na ich historią - potem spojrzałam mu głęboko w oczy. - I oczy. Szmaragdowe tęczówki, w których zakochałam się trzy lata temu, oczy, które mnie kochają i które mnie pragną. Zielone oczy, które w jakimś stopniu są moje, tak jak ja jestem twoja. Oczy, które należą do człowieka, którego kocham.
Siedzieliśmy w ciszy, patrząc sobie w oczy, wtuleni w swoje ciała. Powiedziałam to, co myślę, to, co czuję do chłopaka przede mną. Chciałam coś powiedzieć, ale nic nie mogło przejść mi przez gardło, więc po prostu wpatrywałam się w oczy Harry'ego.
- I to, że zasługuję na twoją miłość - wydusiłam, a on spojrzał na mnie z zaskoczeniem.
- Jak to, zasługujesz?
- Bo - wzięłam oddech - ty jesteś taki perfekcyjny. Masz wszystko, co chciałby mieć każdy przeciętny człowiek, taki jak ja.
- Nie jesteś przeciętna, w żadnym stopniu - zaprzeczył.
Nic nie odpowiedziałam, tylko dalej czesałam jego loki.
- Pocałujesz mnie? - zapytał nagle, a ja zachichotałam na jego prośbę. Przeczesałam jeszcze raz jego włosy.
- Proszę? - powiedział, a ja zamknęłam mu usta swoimi wargami. Nieznacznie pogłębiłam pocałunek, chcąc nie zmieniać tempa naszej relacji.
- Tylko ten wiek - westchnęłam, odrywając się od niego.
- Co z wiekiem?
- Kiedy jestem z tobą, to zapominam o tych sześciu latach, ale potem to wszystko we mnie uderza. Nie słyszałam o trwałych związkach z taką różnicą wieku.
- To czas to zmienić - powiedział, chwytając moje dłonie. - Poradzimy sobie, prawda, kochanie?
- Prawda, Harry - odpowiedziałam.
- Aż do końca naszych dni - powiedział, jakby to było coś w rodzaju obietnicy.
- Aż do końca - odrzekłam i pocałowałam go.
- Kocham cię, Harry.
- Kocham cię, Han.
Przeszkodził nam dźwięk mojego telefonu.
*****
Hej
Może i nudny rozdział, ale chciałam dodać jeden bezproblemowy,
uroczy, z wyznaniem miłości itd itd.
Żegnam
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz