- Ustawiłem playlistę z twoimi ulubionymi kawałkami - mówi z uśmiechem. Odwzajemniam go.
- Robimy dużo tych ciastek.
- Tak, a potem je wszystkie zjemy - potwierdza, kiwając głową.
- Pasuje mi ta propozycja, panie Williams - mówię. Śmieje się lekko.
- Przecież wiem, zawsze dużo jadłaś - wystawia mi język. Przewracam oczami i biorę do ust kawałek czekolady.
- To - powiedział, wyrywając mi tabliczkę z ręki - idzie na ciasteczka.
Wystawiam w jego kierunku.
- Stary dziad.
- Dzidziuś się rozbeczy, bo nie dostał słodycka? - powiedział Michael, patrząc na mnie złośliwie. Założyłam ręce na biodrach. Michael zawsze chwalił się tym, że jest ode mnie dużo wyższy, bo o całe dwadzieścia centymetrów, i dlatego nazywał mnie dzidziusiem. No i oczywiście dlatego, że idiota był o cztery lata starszy. Bez słowa odwróciłam się do niego plecami, kiedy puściła się nowa piosenka - "Voodoo doll" 5 Seconds of Summer. Michael połaskotał mnie w pasie, na co podskoczyłam i walnęłam go w ramię. Harry pewnie przywarłby mnie do ściany i kazał pocałować na przeprosiny, ale Michael uśmiechnął się jedynie na mój gest i chwycił jabłko, a następnie zaczął obierać ze skórki. Staliśmy ramię w ramię. Kroiłam przygotowywane przez niego owoce.
- Co sądzisz o fankach Harry'ego, tych totalnie w nim zakochanych? - zapytał nagle.
- Nic nie sądzę, rozumiem je, bo sama byłam jedną z nich dwa miesiące temu - wzruszyłam ramionami.
- Ale teraz nie jesteś jedną z nich, teraz one cię nienawidzą. Na twoim miejscu obdarłbym je wszystkie ze skóry - zaśmiał się.
- Nie jestem lady Makbet - odpowiedziałam obrażona.*
- Przypominasz mi raczej Helenę - mrugnął złośliwie.
- Bo była chora psychicznie?
- Jeśli zakochaniem można to tak nazwać - zaśmiał się znowu.
- Ale na koniec jest z Demetriuszem, a cały czas jest pokręcona.
- Tak jak ty - zaznaczył.
- Co to za insynuacje? - fuknęłam.
- Masz już swojego Demetriusza, a cały czas masz świra.
- Michael! - popatrzyłam na niego gniewnie.
- Krój truskawki - zażądał, wskazując garść czerwonych, lśniących owoców.
Harry.
- Proszę, panie Styles - powiedział szofer, otwierając przede mną drzwi.
- Dziękuję, Barney - kiwnąłem głową w jego stronę. Po chwili limuzyna odjechała, a ja zostałem otoczony przez paparazzi.
- Harry, gdzie jest twoja dziewczyna?
Wołali do mnie z wszystkich stron, robiąc co chwilę zdjęcia. Zirytowało mnie to, więc bez słowa odszedłem z stronę posiadłości Nicka. Zaniemówiłem - moje mieszkanie wyglądało przy jego domu jak przytułek dla bezdomnych. Ale wolałem swój apartament, przytulny, ale przestronny. Wyobraziłem sobie, jak za po osiągnięciu niepełnoletności, Han wprowadza się do mnie i uśmiech zagościł na moich ustach.
- Hazza! - zawołał ktoś zza moich pleców. Odwróciłem się i zobaczyłem Liam'a i Niall'a z uśmiechami na twarzach. Wygładziłem marynarkę i podszedłem do przyjaciół.
- Gdzie jest Hannah? - spytał Niall, a Liam zmarkotniał. W ciągu wakacji mój zespół i Han zbliżyli się do siebie, spędzaliśmy razem czas. Niall i Lou od razu ją pokochali, tak jak i Liam, ale jako najrozsądniejszy z zespołu nie mógł pozbyć się wrażenia, że jest za delikatna, i że zna mnie wystarczająco długo, że martwi się o to, że ją skrzywdzę.
- Nie chciała przychodzić, wykręciła się wiekiem - wyjaśniłem, przeczesując włosy. Reporterzy wrzeszczeli zza bramy wejściowej do domu Grimmy'ego, ale nie mogli nas usłyszeć.
- Cały czas zapominam, że jest taka młoda - westchnął blondyn.
- Wchodzimy? - zaproponował Liam.
- A gdzie Louis? - spytałem,
- Nie może przyjść, opiekuje się przyszłą mamusią - uśmiechnął się Payne złośliwie. Znowu wyobraziłem sobie, jak Han opiera się o mnie plecami, trzymając na rękach nasze dziecko.
- Rozumiem - przytaknąłem i ruszyliśmy w stronę wejścia do domu Nicka. Otworzył nam on we własnej osobie.
- Chłopcy! - krzyknął.
- Grimmy! - odpowiedzieliśmy chórem, śmiejąc się. Nick uścisnął po przyjacielsku każdego z nas, a na koniec przytrzymał moje ramiona.
- A nasza panienka ponoć znalazła sobie dziewczynę? - uśmiechnął się.
- Taaa - powiedziałem, rozmyślając o jej brązowych oczach.
- Zakochana psinka - kpił Gramshaw.
- Zamknij się, Grimmy - mruknąłem, na co cała trójka się zaśmiała.
- Ale nikt jej nigdy nie widział. Co ty, w piwnicy ją trzymasz? Ujawnij się! - powiedział na jednym wdechu.
- Ona jest - zerknąłem na Niall'a z zakłopotaniem - ciut za młoda, i nie chce być w centrum.
- Co znaczy "ciut za młoda"? Mniej niż czterdzieści? - kpił dalej Nick.
- Mniej niż dwadzieścia - przyznałem. Popatrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Ann będzie dumna - zaśmiał się. - Dawajcie, wchodzimy.
Han.
Śpiewaliśmy z Michaelem, kręcąc biodrami, podczas wlewania masy do form na ciastka. Tańczyliśmy z kawałkami owoców w powietrzu, i śmialiśmy się. Dyskutowaliśmy o dziełach literackich i muzycznych, co było naszym wspólnym hobby.
- Uważam, że jest lepszy Hamlet jest lepszy niż Romeo i Julia - upierał się kuzyn.*
- Hamlet jest zagmatwany. Romeo ma prostą i przejrzystą, romantyczną historię - stawiałam na swoim.
- Ich historia jest już przereklamowana - jęknął.
- Jest kultowa, nie przereklamowana, rozróżnij to w końcu - westchnęłam.
- Czyli w tej kwestii się nie dogadamy. A co z Vivaldi'm?
- A co ma z nim być? Kompozytor, jak kompozytor.
- To jest legenda - rozpostarł ramiona.
- Tak, jak Romeo i Julia - zaznaczyłam.
- A ty znowu swoje.
- Mozart lepszy - dodałam, szczerząc się do niebieskookiego chłopaka.
- Może, ale strasznie nieodpowiedzialny. Słyszałaś jego historię?
- No wiadomo - popatrzyłam na niego z politowaniem.
- Przenieśmy się kilka setek lat później. Ulubiony członek 5 Seconds of Summer?
- Nie, Michael, wiesz, że nie umiem wybrać. Musisz się bardziej określić - jęknęłam.
- Przecież wiem. A One Direction?
- Harry.
- O, tu już potrafisz się określić.
- Nie wiem, z czego to wynika - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
- Ech, nie chcę rozwijać o nim rozmowy - skrzywił się.
- Dlaczego? Nie lubisz go? - spytałam z niepokojem.
- Lubię, ale ilekroć o nim słyszę, przypomina mi się, jak w ciebie wchodził - wzdrygnął się Michael.
- Mmm, ja lubię do tego wracać - kiwnęłam się zmysłowo na boki.
- To znaczy? - drążył temat. Zły ruch, Mikey.
- Wyobraź sobie, jak wielkiego on ma. Wręcz czuję, jakbym miała eksplodować, kiedy...
- Nie, nie słucham tego. NIE, nie, nie - jęczał kuzyn.
- Ledwo go zmieściłam do ust.
- Boże, jesteście tacy sami.
Zaśmiałam się i wstawiłam pierwszą blachę z ciastkami do piekarnika.
- Wiesz, co to oznacza?
- Że za chwilę będziemy grubsi o paręnaście zjedzonych ciasteczek? - zasugerowałam.
- Czekoladowych - zaznaczył.
Harry.
Zastanawiałem się, co teraz może robić moja dziewczyna. Siedzę tu od półtorej godziny, wypiłem niecałą szklankę whisky, i najchętniej znalazłbym się już obok niej. Kiedy wysłałem jej kilka sms'ów, nakazała mi się bawić, i ostrzegła, że nie odpowie na żadną wiadomość do jutra. Westchnąłem głęboko i obserwowałem brązowy płyn pływający w szklance.
- A pan Styles co taki zamyślony? - usłyszałem Grimmy'ego za plecami. Obróciłem się leniwie.
- Myślę o mojej dziewczynie - przyznałem, znowu wyobrażając sobie jej oczy.
- To musimy ci tę szczęściarę dzisiaj wybić z głowy - oznajmił tubalnie Nick.
- Nie... nie chciałaby tego - stawiałem się. Grimmy chwilę o czymś myślał, a potem zapytał:
- Pisałeś z nią w czasie tej imprezy?
-Kilka sms'ów.
- Dlaczego skończyliście?
- Bo nakazała mi się bawić - wypaliłem bez zastanowienia. Nick uniósł znacząco brew.
- A to znaczy, że pozwala ci dzisiaj pić. Daj spokój, nie byłeś na żadnej imprezie od dwóch miesięcy, odkąd poznałeś tę laskę - upierał się. Uległem, na co chwycił mnie za ramię.
- Dam ci coś na rozluźnienie.
- To znaczy? - uniosłem brew, kiedy zarzucił mi ramię na barki i zaczął prowadzić na górę.
- Zielone, zielone - zanucił pod nosem, patrząc na mnie. Marihuana?
- Nie, Nick, już się w to nie bawię - zaprotestowałem.
- Mały blancik, młody. Nic ci nie będzie - powiedział, otwierając drzwi od sypialni i od progu wciskając mi skręta do dłoni. Chwilę się wahałem, ale jednak pociągnąłem małego bucha.
- I o to chodzi - pochwalił mnie Nick.
Drugi raz zaciągnąłem się dymem, co wywołało u mnie kaszel. Jednak z każdym następnym razem czułem, jak moje ciało się rozluźnia, a obraz Han rozmywa się w mojej głowie. To był naprawdę mocny towar, albo za bardzo wyszedłem z wprawy. Czułem, że mogę iść na dół balować ze wszystkimi, kiedy ze skręta zostały prochy. Czekała mnie naprawdę dobra noc.
Han.
- Wspaniałe - pochwaliłam Michaela. Pokiwał głową z uznaniem i ugryzł kolejny kęs ciastka.
- To nasza wspólna robota - powiedział z pełnymi ustami. Przybiłam mu żółwika. Dokończyłam swoją babeczkę i łapczywie sięgnęłam po następną.
- Oglądamy coś? - zaproponowałam.
- Chętnie, jestem wycieńczony po tej żmudnej pracy w kuchni.
- Ja przyniosę nasze dzieła, a ty wybierz film - powiedziałam, a on wyszedł.
Popatrzyłam na bałagan, który zawitał w kuchni Kate i Artura. Z początku chciałam zabrać się do sprzątania tego chaosu, ale poczułam wyczerpanie w mięśniach. Machnęłam jedynie ręką z przysięgą, że zrobię to jutro. Potem wzięłam cztery talerze na ręce, ledwo je utrzymując i ostrożnie ruszyłam do salonu. Michael siedział przed telewizorem i przeglądał płyty.
- Komedia czy dramat? A może horror? - odwrócił się, gdy stawiałam ostatni talerz.
- Komedia, nie chcę się dzisiaj dołować - wybrałam. Znowu się odwrócił i chwilę przeglądał płyty.
- Ted czy To właśnie miłość?
- Wybieram misia, drugie widziałam z miliard razy - uśmiechnęłam się.
Po chwili zgasiliśmy światło i jedliśmy nasze babeczki, wpatrzeni w ekran telewizora.
Harry.
- Jak się bawicie? - zawołał Nick. Krzyknąłem razem z tłumem, kiedy poczułem jak ktoś trąca mnie w ramię. Odwróciłem się ciut za gwałtownie i stanąłem twarzą w twarz z Eleną. A może Emily?
- Harry?
- Hej... Gerras - bełkotałem.
- Ferras, jeśli można - uśmiechnęła się zmysłowo. Wpatrywałem się w jej usta,
- Ferras, Emily - powtórzyłem.
- Dokładnie - przytaknęła. - Słuchaj, tak w sumie szukałam cię. Chciałam się tylko spytać, czy nie jesteś gejem?
Wyplułem alkohol. chwiejąc się na trzy strony i obrzucając ją obrażonym uśmiechem. Za dużo skrętów, za dużo alkoholu, ogólnie tego wszystkiego było we mnie za dużo.
- Ja? Nie, ma, mowy - cedziłem przez zęby. Elena... kurwa, Emily zbliżyła się do mnie.
- To mi udowodnij - złapała za rąbek mojej koszuli.
- Nie ma niczeeego do udowadniania - powiedziałem, ale już wpiła się w moje usta i ciągnęła, chyba do łazienki. Pogłębiała pocałunek, za każdą kurwa okazją, aż w końcu sam to zrobiłem. Po chwili poczułem zimny podmuch powietrza.
- Chodźmy do ciebie - szepnęła, odpinając guziki koszuli. Przytaknąłem w milczeniu i poszliśmy po taksówkę. Może nie całowała najlepiej, ktoś w głębi mojego umysłu całował o niebo lepiej, ale, jak już wcześniej zauważyłem, mój umysł był przyćmiony.
Han.
Michael chrapał na kanapie. Ściszyłam pilotem telewizor, żeby w spokoju obejrzeć końcówkę filmu. Pod koniec położyłam Michaela na sofie i otuliłam kocem. Ziewając, podniosłam się i zaniosłam talerze do zlewu w kuchni. Potem poszłam do pokoju, gdzie przebrałam się w koszulkę Harry'ego, a następnie umyłam zęby w łazience. Wróciłam do pokoju i okryłam się kołdrą. Kiedy prawie zasnęłam, usłyszałam warkot silnika zza okna. Następnie pijane, męskie bełkoty. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale nie podniosłam się z materaca, tylko zasnęłam, myśląc o Harrym.
Harry.
Wpadliśmy do mieszkania. Han... Elena... Emily całowała moją szyję, Pociągnąłem nas do sypialnię, zdejmując marynarkę. Zrzuciłem z siebie koszulę i popatrzyłem na nagą laskę przede mną. Nie czułem podniecenia, ale alkohol i tak rzucił mnie na nią. Potem odurzenie dało o sobie znać, w momencie, gdy usłyszałem jej jęk podniecenia. Chyba w nią wszedłem, ale nic więcej nie pamiętam.
Urwał mi się film.
*****
Hej
Nie chciałam tego, ale już dawno zaplanowałam sobie całą ich historię :c
Przy okazji uprzedzam, że następny rozdział pojawi się dopiero za tydzień, w piątek, bo wyjeżdżam.
Wiem, wybrałam idealny moment na trzymanie w niepewności ^^
Do zobaczenia za tydzień
xxx
*nawiązania do utworów Shakespeare'a; "Hamlet", "Romeo and Juliet' "Macbeth" i "A Midsummer Night's Dream"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz