- Co jest, księżniczko? - spytał. Podniosłam głowę z jego torsu, żeby spojrzeć mu w oczy.
- Za tydzień wyjeżdżam - powiedziałam. - A za dwa tygodnie powracacie z trasą - dodałam. Harry przyciągnął mnie do siebie.
- No i co?
- Boję się - zaczęłam cicho - że nie przetrwamy.
Styles popatrzył na mnie z zdziwieniem. Chwycił moje dłonie i ukrył w swoich, utrzymując kontakt wzrokowy. Przez ostatnie dni głównie to siedziało mi w głowie, myśl, że zerwiemy pod wpływem presji i braku czasu. Nie słyszałam nigdy o trwałych związkach, w których były takie problemy, jak u nas. Różnica wieku, zawód Harry'ego, cała moja przeszłość...
- Damy radę - powiedział przekonującym tonem. - Zobaczysz, trasa szybko minie, i ani się obejrzysz, zacznie się moja przerwa.
Skrzywiłam się.
- No co? - spytał. Poczułam, jak łzy zbierają mi się w kącikach oczu, ale je powstrzymałam.
- Obiecaj mi, obiecaj, że wrócicie po przerwie - wyrwałam dłonie w jego uścisku i położyłam mu na policzkach.
- Oczywiście, że wrócimy. To jest tylko przerwa. Żeby odetchnąć, cała nasza czwórka jest naprawdę zmęczona - powiedział to w taki sposób, że naprawdę uwierzyłam w jego słowa. Nie zapewniał mnie, po prostu stwierdził - wrócą. Wrócą, i mówił to z taką pewnością siebie, że serce zaczynało mi mocno bić.
- Ale obiecaj, że wrócicie niezależnie od tego, co się stanie. Zrób to chociaż dla mnie - błagałam. Naprawdę chciałam jego obietnicy.
- Przysięgam na swoje życie - powiedział jak najpoważniejszym tonem. Odetchnęłam z ulgą i zarzuciłam mu ręce na barki. Harry powoli rozpiął dwa guziki swojej żółtej koszuli. Zdjęłam jedną rękę i owinęłam jego naszyjnik między swoimi palcami. Obracałam go, przyglądając się uważnie krzyżykowi. Potem zjechałam dłonią i rozpięłam jeszcze kilka guzików. Jeździłam dłońmi po jego tatuażach, podziwiając tusz zdobiący jego ciało. Moje dłonie zatrzymały się na jaskółkach. Patrzyłam na nie, myśląc, ile Harry musiał dla nich wycierpieć. Mówił tyle razy, jak bardzo boli tatuowanie. Dalej błądziłam oczyma i opuszkami po czarnych obrazach. Moją uwagę przyciągnął napis pod gwiazdą, jego pierwszym tatuażem. Pochyliłam się.
Do końca naszych dni.
- Chcę do końca życia o tym pamiętać - powiedział, przyciągając moją uwagę.
- Dobrze zrobiłam, dając ci mój przepis na babeczki - mruknęłam, marząc w jego zielonych tęczówkach. Harry bez słowa utrzymywał kontakt wzrokowy. Myślałam o naszej przyszłości, zastanawiałam się, czy kiedyś przestanę tak reagować na jego szmaragdowe spojrzenie, przestaną mi mięknąć kolana, przestanę szybciej oddychać, ale to chyba niemożliwe, kiedy ktoś zadzwonił do mojego chłopaka. Niechętnie wyciągnął telefon z kieszeni i odebrał, nie patrząc, kto to.
- Halo? - mruknął. Nie słuchałam rozmowy, kiedy przytuliłam głowę do jego klatki piersiowej i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Dopiero, kiedy poczułam, jak Harry chowa telefon, podniosłam się i popatrzyłam na jego doskonałą twarz.
- Kochanie? - powiedział, owijając sobie moje kosmyki wokół swoich długich palców. Mruknęłam na znak, że słyszę, ale byłam zbyt skupiona na podziwianiu jego linii szczęki. - Chcesz ze mną pójść na imprezę?
Teraz zupełnie oderwałam się od ruchów jego mięśni i skupiłam swoją całą uwagę na pytaniu.
- Ja, na imprezę?
- Tak, ty - dodał spokojnym głosem. - To ważne wydarzenie i zostaliśmy zaproszeni.
- My?
- Ja i moja "tajemnicza dziewczyna" - powiedział z uśmiechem. - no i, oczywiście, reszta zespołu.
- Nie wiem, czy powinnam. Mam piętnaście lat, Harry - westchnęłam. Nie chodzi o mój wiek. Bałam się, że na owej imprezie wypiję za dużo i znowu uzależnię się od kilku szotów wódki dziennie na uspokojenie. Nie chciałam tego, bo od kiedy miałam Harry'ego, łatwiej było się oduzależniać, ale na pewno będą tam masowe ilości alkoholu i martwiłam się, że moja wola nie jest jeszcze aż tak silna.
- Daj spokój, będzie fajnie. Imprezy są super - wiem, Harry, wiem, bo jestem stałą uczestniczką.
- Nie - upierałam się. - Mały ośrodek rozsądku w moim mózgu podpowiada, że jestem na to jeszcze za młoda.
- Lubię, jak mówisz tak formalnie. To jest seksowne. No chodź - jęczał.
- Harry, idź sam, ja spędzę czas z Michaelem - przygryzłam wargę z uśmiechem i przeczesałam mu włosy. Przez chwilę wyglądał, jakby się zastanawiał.
- Na pewno tak chcesz spędzić dzisiejszy wieczór?
- Tak, Harry, dużo bardziej ciągnie mnie do pieczenia piernikowych ciastek z kuzynem z twoim głosem w tle, niż ubieranie skórzanych miniówek i podrywanie starszych panów w klubie.
- Tym ostatecznie mnie przekonałaś - powiedział i połączył nasze usta.
- Ale chcę pomóc ci się ubrać - uśmiechnęłam się słodko.
- To w sumie powinniśmy już zaczynać, bo muszę wyjść za - spojrzał na zegarek - półtorej godziny.
- To na co czekasz? Zaproszenie pod prysznic? - uniosłam brew i z niego zeszłam. Odprowadziłam go pod drzwi łazienki. On oparł się nonszalancko o framugę i spojrzał na mnie z chytrym błyskiem w oku.
- Chcesz się ze mną wykąpać?
- Przykro mi, Harry, ale musisz zasłużyć - mruknęłam, przywierając go do ściany. Bardzo chciałam pójść z nim pod prysznic, ale wydawało mi się to zbyt intymne. Zwłaszcza po tym, jak się kochaliście, tak? mówił uparty głos w mojej głowie. Mimo wszystko wydawało mi się to zbyt intymne, nie byłam jeszcze na to gotowa.
- Idź się myć. Beze mnie - powiedziałam w jego usta i obróciłam się, zostawiając go samego z łazienką. Po chwili usłyszałam, jak krople wody zaczynają odbijać się masowo od płytek jego prysznica. Usiadłam przy stole i grzecznie czekałam najbliższy kwadrans, aż zobaczyłam Stylesa z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Długie włosy seksownie opadały na ramiona. Krople wody spływały z jego rozgrzanego ciała. Miałam teraz na niego wielką ochotę, którą z trudem powstrzymywałam. Jednak moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, kiedy wskoczyłam na niego, oplatając swoje nogi wzdłuż ręcznika i całując zachłannie jego usta. Moje ręce zniknęły w jego mokrych, długich włosach. Gdyby nie refleks mojego chłopaka, już dawno leżelibyśmy na ziemi, na szczęście powstrzymał nas od upadku. Jego ręce podtrzymywały mnie za tyłek. Pogłębialiśmy pocałunek z każdą chwilą. Harry zaniósł nas do garderoby i posadził mnie na wysokim krześle, które stało w pomieszczeniu. Oderwałam się od niego.
- Lubię twoje usta - powiedziałam, formując oddech. Uśmiechnął się i rozpostarł ramiona.
- Wybieraj, skarbie - oznajmił. Gwałtowny ruch, jakim było odsunięcie rąk od ciała, spowodował obluzowanie się ręcznika. Po chwili wylądował na ziemi. Wstrzymałam oddech, widząc go w pełnej okazałości. Harry tylko zachichotał - ten człowiek uwielbiał być nago, więc ta niedogodność sprawiła mu niespotykaną radość.
- Oj - powiedział z tłumionym śmiechem. Mój mózg zabraniał mi oglądać tego, co oglądałam. Naprawdę z wielkim żalem spojrzałam Harry'emu przez ramię, na ubrania. Wolałam jego widok, zwłaszcza teraz, ale nie mogłam podbudować jego ego jeszcze bardziej. Już i tak był narcyzem. Wstałam z wysokiego krzesełka i na drżących nogach ominęłam Harry'ego. Ukradkiem spoglądałam na jego mięśnie, tatuaże, męskość. O boże, miałam na niego taką ochotę...
Odwróciłam się całkowicie w stronę szafy i zaczęłam nieprzytomnie przeglądać ciuchy. Dziwnie ta sytuacja przypomniała mi wydarzenie, kiedy pierwszy raz tu zawitałam. Mój pierwszy pocałunek, dodatkowo mój pierwszy pocałunek z Harrym..
Podskoczyłam, kiedy Styles przytulił mnie od tyłu. Czułam małe wybrzuszenie, które ocierało się o moje tylne partie, ale starałam, naprawdę starałam się to ignorować. Co ten facet ze mną robił, do dzisiaj pozostało tajemnicą... Harry chyba nie zdawał sobie sprawy, co właśnie czuję, bo uścisk nie był namiętny, był raczej strasznie słodki. Oparł podbródek na moim ramieniu, choć musiało być to dla niego bardzo niewygodne, i oglądał, jak wybierałam dla niego stroje. Och, oby miał bokserki. Ukradkiem spojrzałam na jego twarz i, co mnie zdziwiło, on też się we mnie wpatrywał. Wyciągnęłam się i pocałowałam go w czubek nosa, a potem powróciłam do porzuconej czynności wybierania ubrań. Harry schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Jego nos miło pocierał o moją skórę. Jakby chociaż nie był nagi... Wstrzymałam oddech i dalej przerzucałam ciuchy, kiedy poczułam, jak się we mnie wpija. Przygryzł skórę i zaczął ją ssać, ale to też wydawało mi się bardziej urocze niż erotyczne, więc dalej skupiałam część uwagi na propozycjach na imprezę.
- Wolisz jakiś garnitur czy coś mniej formalnego? - głos mi się lekko załamał na końcu. Już mu ulegałam, myślałam, że jestem silniejsza... Harry oderwał się od świeżej malinki i kilka razy przejechał po niej językiem. Potem znowu oparł swoją brodę na moim ramieniu.
- Garnitur, to ważne przyjęcie - przyznał. Wyciągnęłam więc kilka strojów i odwróciłam się do niego
- Proszę - powiedziałam, patrząc mu w oczy. Zielone oczy, wyobraziłam sobie, jak ciemnieją, jak zawsze wtedy, kiedy Harry dochodzi we mnie... Chłopak bez słowa, ale z chytrym uśmiechem wziął ode mnie ubrania. O boże, czy ja powiedziałam to na głos? Harry przymierzył pierwszy garnitur, a ja nie zastanawiałam się dłużej, bo w tym wyglądał wystarczająco perfekcyjnie. Uwielbiałam jego styl, koszule w kwiaty doprowadzały mnie do obłędu. Jego gust co do ubrań był tak specyficzny, tak rozpoznawalny, że mogłam rozpoznać go z drugiego końca ulicy. Kolejną rzeczą, którą kochałam w Harrym, był jego styl. Koszule rozpięte do połowy... Ten garnitur wyglądał przy nich normalnie. Był brązowy, w geometryczne wzory i Harry wyglądał w nim wspaniale (zdjęcie na dole).
- Idziesz w tym, bez dyskusji - nakazałam.
- Dobrze wyglądam?
- Per-fect - zrobiłam, wykonując taki ruch jak Liroy w teledysku do "Best Song Ever"
- Okej - Harry złapał żart, śmiejąc się. - Biała koszula?
- Na głowę upadłeś?
- To jaka?
- Czarna - uśmiechnęłam się zadziornie i wyjęłam zza pleców jego czarną, zwykłą koszulę. Włożył ją na siebie i ponownie założył marynarkę. Podeszłam do niego i pod szyję zapięłam jego koszulę, zostawiając marynarkę rozpiętą. Czułam na sobie jego wzrok. Cofnęłam się i zeskanowałam jego ciało.
- Doskonale - mruknęłam, a potem spojrzałam na jego twarz i krótko pocałowałam. Oddał mojego szybkiego całusa. Potem przejrzał się w lustrze.
- Powinnaś być projektantką w przyszłości - powiedział z podziwem.
- To jest właśnie mój cel - przyznałam. Popatrzył na mnie.
- Nadajesz się do tego. Przy okazji mogłabyś robić dodatkowo jako modelka - mrugnął. Uniosłam brew, wydymając usta. Objął mnie swoimi mocnymi ramionami, uniósł do góry i obkręcił kilka razy z pasją.
- Pognieciesz ubranie - pisnęłam, stając na nogach.
- Mogę je zdjąć - uśmiechnął się zadziornie.
- I na co pójdzie moja praca? - westchnęłam, rozkładając ręce.
- Uznaj to za nagrodę za wspaniałą stylizację - zaśmiał się i chwycił moje dłonie.
- Pieprzenie się na niewygodnej podłodze w twojej garderobie? - uniosłam brew i strzepnęłam pyłek z jego ramienia. Jego tęczówki pociemniały.
- Och, więc to o tym myślisz - przygryzł wargę. Popatrzyłam na niego błagalnie.
- Harry, nie teraz - jęczałam. Zauważyłam większe wybrzuszenie na spodniach, ale odwróciłam wzrok ku jego oczom. Patrzył na mnie z pożądaniem, aż się zarumieniłam. Potrafił sprawić, że czułem się piękna i chciana, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
- Poczekam do końca przyjęcia - mruknął, oblizując wargę.
- Jestem pewna, że będę już wtedy spała, objedzona ciastkami.
- Chciałbym też tak zrobić - westchnął. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Serio, dużo bardziej chciałbym siedzieć teraz w wygodnym swetrze i jeść ciastka - mruknął. Pocałowałam go w usta.
- Jutro dostaniesz nagrodę za wyrzeczenia - szepnęłam w jego usta.
- Czyżby? - odpowiedział, cofając swoją twarz, żeby na mnie popatrzeć. Pokiwałam, poruszając zabawnie brwiami.
---
Drzwi od pokoju zamknęły się za mną. Byłam przebrana w wygodną bluzę, bo dzisiaj zrobiło się chłodno, i szorty od piżamy. Włosy zaczesałam do tyłu, ale one i tak po chwili opadały mi na twarz. Zeszłam po schodach i zobaczyłam gotowego Michaela, w podkoszulku bez rękawów z logo The Rolling Stones. Uśmiechnął się na mój widok i rozpostarł ramiona.
- Gotowa na super pieczenie? - pisnął. Zaśmiałam się.
- Gotowa - odpisnęłam,
- Ale, nie widzę gumki do włosów - przyjrzał mi się uważnie. Dotknęłam kilku kosmyków.
- Po co? Mam krótkie włosy - powiedziałam zdezorientowana. Michael westchnął.
- Oh, Han, nasza mała, mała Han... Co ja z tobą mam? - pokręcił głową i strzelił mi gumką w twarz. Złapałam ją w ostatniej chwili.
- Ja upnę ci włosy - zgłosił się i podszedł do mnie. Odwróciłam się do niego i poczułam, jak ciągnie lekko moje włosy. Przestąpiłam z nogi na nogę.
- Gotowe - powiedział po chwili. Podał mi małe lusterko, żebym się przejrzała. Nie wiedziałam, że moje włosy mogą nadawać się do czegoś takiego. Były luźno spięte na górze mojej głowy w kucyka, który nie był długi, za to uroczy. Kilka kosmyków dalej okalało moją twarz.
- Michael, masz talent fryzjerski.
- Cios w serce - zaśmiał się. Ciocia Kate jest fryzjerką, a Mikey nienawidzi, jak ich do siebie porównuje. Wszystko przez to, że są do siebie aż tak podobni.
- Teraz możemy zacząć pieczenie! - krzyknął tubalnie i zaprowadził mnie do blatu z wyłożonymi składnikami.
*****
Skrzywiłam się.
- No co? - spytał. Poczułam, jak łzy zbierają mi się w kącikach oczu, ale je powstrzymałam.
- Obiecaj mi, obiecaj, że wrócicie po przerwie - wyrwałam dłonie w jego uścisku i położyłam mu na policzkach.
- Oczywiście, że wrócimy. To jest tylko przerwa. Żeby odetchnąć, cała nasza czwórka jest naprawdę zmęczona - powiedział to w taki sposób, że naprawdę uwierzyłam w jego słowa. Nie zapewniał mnie, po prostu stwierdził - wrócą. Wrócą, i mówił to z taką pewnością siebie, że serce zaczynało mi mocno bić.
- Ale obiecaj, że wrócicie niezależnie od tego, co się stanie. Zrób to chociaż dla mnie - błagałam. Naprawdę chciałam jego obietnicy.
- Przysięgam na swoje życie - powiedział jak najpoważniejszym tonem. Odetchnęłam z ulgą i zarzuciłam mu ręce na barki. Harry powoli rozpiął dwa guziki swojej żółtej koszuli. Zdjęłam jedną rękę i owinęłam jego naszyjnik między swoimi palcami. Obracałam go, przyglądając się uważnie krzyżykowi. Potem zjechałam dłonią i rozpięłam jeszcze kilka guzików. Jeździłam dłońmi po jego tatuażach, podziwiając tusz zdobiący jego ciało. Moje dłonie zatrzymały się na jaskółkach. Patrzyłam na nie, myśląc, ile Harry musiał dla nich wycierpieć. Mówił tyle razy, jak bardzo boli tatuowanie. Dalej błądziłam oczyma i opuszkami po czarnych obrazach. Moją uwagę przyciągnął napis pod gwiazdą, jego pierwszym tatuażem. Pochyliłam się.
Do końca naszych dni.
- Chcę do końca życia o tym pamiętać - powiedział, przyciągając moją uwagę.
- Dobrze zrobiłam, dając ci mój przepis na babeczki - mruknęłam, marząc w jego zielonych tęczówkach. Harry bez słowa utrzymywał kontakt wzrokowy. Myślałam o naszej przyszłości, zastanawiałam się, czy kiedyś przestanę tak reagować na jego szmaragdowe spojrzenie, przestaną mi mięknąć kolana, przestanę szybciej oddychać, ale to chyba niemożliwe, kiedy ktoś zadzwonił do mojego chłopaka. Niechętnie wyciągnął telefon z kieszeni i odebrał, nie patrząc, kto to.
- Halo? - mruknął. Nie słuchałam rozmowy, kiedy przytuliłam głowę do jego klatki piersiowej i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Dopiero, kiedy poczułam, jak Harry chowa telefon, podniosłam się i popatrzyłam na jego doskonałą twarz.
- Kochanie? - powiedział, owijając sobie moje kosmyki wokół swoich długich palców. Mruknęłam na znak, że słyszę, ale byłam zbyt skupiona na podziwianiu jego linii szczęki. - Chcesz ze mną pójść na imprezę?
Teraz zupełnie oderwałam się od ruchów jego mięśni i skupiłam swoją całą uwagę na pytaniu.
- Ja, na imprezę?
- Tak, ty - dodał spokojnym głosem. - To ważne wydarzenie i zostaliśmy zaproszeni.
- My?
- Ja i moja "tajemnicza dziewczyna" - powiedział z uśmiechem. - no i, oczywiście, reszta zespołu.
- Nie wiem, czy powinnam. Mam piętnaście lat, Harry - westchnęłam. Nie chodzi o mój wiek. Bałam się, że na owej imprezie wypiję za dużo i znowu uzależnię się od kilku szotów wódki dziennie na uspokojenie. Nie chciałam tego, bo od kiedy miałam Harry'ego, łatwiej było się oduzależniać, ale na pewno będą tam masowe ilości alkoholu i martwiłam się, że moja wola nie jest jeszcze aż tak silna.
- Daj spokój, będzie fajnie. Imprezy są super - wiem, Harry, wiem, bo jestem stałą uczestniczką.
- Nie - upierałam się. - Mały ośrodek rozsądku w moim mózgu podpowiada, że jestem na to jeszcze za młoda.
- Lubię, jak mówisz tak formalnie. To jest seksowne. No chodź - jęczał.
- Harry, idź sam, ja spędzę czas z Michaelem - przygryzłam wargę z uśmiechem i przeczesałam mu włosy. Przez chwilę wyglądał, jakby się zastanawiał.
- Na pewno tak chcesz spędzić dzisiejszy wieczór?
- Tak, Harry, dużo bardziej ciągnie mnie do pieczenia piernikowych ciastek z kuzynem z twoim głosem w tle, niż ubieranie skórzanych miniówek i podrywanie starszych panów w klubie.
- Tym ostatecznie mnie przekonałaś - powiedział i połączył nasze usta.
- Ale chcę pomóc ci się ubrać - uśmiechnęłam się słodko.
- To w sumie powinniśmy już zaczynać, bo muszę wyjść za - spojrzał na zegarek - półtorej godziny.
- To na co czekasz? Zaproszenie pod prysznic? - uniosłam brew i z niego zeszłam. Odprowadziłam go pod drzwi łazienki. On oparł się nonszalancko o framugę i spojrzał na mnie z chytrym błyskiem w oku.
- Chcesz się ze mną wykąpać?
- Przykro mi, Harry, ale musisz zasłużyć - mruknęłam, przywierając go do ściany. Bardzo chciałam pójść z nim pod prysznic, ale wydawało mi się to zbyt intymne. Zwłaszcza po tym, jak się kochaliście, tak? mówił uparty głos w mojej głowie. Mimo wszystko wydawało mi się to zbyt intymne, nie byłam jeszcze na to gotowa.
- Idź się myć. Beze mnie - powiedziałam w jego usta i obróciłam się, zostawiając go samego z łazienką. Po chwili usłyszałam, jak krople wody zaczynają odbijać się masowo od płytek jego prysznica. Usiadłam przy stole i grzecznie czekałam najbliższy kwadrans, aż zobaczyłam Stylesa z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Długie włosy seksownie opadały na ramiona. Krople wody spływały z jego rozgrzanego ciała. Miałam teraz na niego wielką ochotę, którą z trudem powstrzymywałam. Jednak moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, kiedy wskoczyłam na niego, oplatając swoje nogi wzdłuż ręcznika i całując zachłannie jego usta. Moje ręce zniknęły w jego mokrych, długich włosach. Gdyby nie refleks mojego chłopaka, już dawno leżelibyśmy na ziemi, na szczęście powstrzymał nas od upadku. Jego ręce podtrzymywały mnie za tyłek. Pogłębialiśmy pocałunek z każdą chwilą. Harry zaniósł nas do garderoby i posadził mnie na wysokim krześle, które stało w pomieszczeniu. Oderwałam się od niego.
- Lubię twoje usta - powiedziałam, formując oddech. Uśmiechnął się i rozpostarł ramiona.
- Wybieraj, skarbie - oznajmił. Gwałtowny ruch, jakim było odsunięcie rąk od ciała, spowodował obluzowanie się ręcznika. Po chwili wylądował na ziemi. Wstrzymałam oddech, widząc go w pełnej okazałości. Harry tylko zachichotał - ten człowiek uwielbiał być nago, więc ta niedogodność sprawiła mu niespotykaną radość.
- Oj - powiedział z tłumionym śmiechem. Mój mózg zabraniał mi oglądać tego, co oglądałam. Naprawdę z wielkim żalem spojrzałam Harry'emu przez ramię, na ubrania. Wolałam jego widok, zwłaszcza teraz, ale nie mogłam podbudować jego ego jeszcze bardziej. Już i tak był narcyzem. Wstałam z wysokiego krzesełka i na drżących nogach ominęłam Harry'ego. Ukradkiem spoglądałam na jego mięśnie, tatuaże, męskość. O boże, miałam na niego taką ochotę...
Odwróciłam się całkowicie w stronę szafy i zaczęłam nieprzytomnie przeglądać ciuchy. Dziwnie ta sytuacja przypomniała mi wydarzenie, kiedy pierwszy raz tu zawitałam. Mój pierwszy pocałunek, dodatkowo mój pierwszy pocałunek z Harrym..
Podskoczyłam, kiedy Styles przytulił mnie od tyłu. Czułam małe wybrzuszenie, które ocierało się o moje tylne partie, ale starałam, naprawdę starałam się to ignorować. Co ten facet ze mną robił, do dzisiaj pozostało tajemnicą... Harry chyba nie zdawał sobie sprawy, co właśnie czuję, bo uścisk nie był namiętny, był raczej strasznie słodki. Oparł podbródek na moim ramieniu, choć musiało być to dla niego bardzo niewygodne, i oglądał, jak wybierałam dla niego stroje. Och, oby miał bokserki. Ukradkiem spojrzałam na jego twarz i, co mnie zdziwiło, on też się we mnie wpatrywał. Wyciągnęłam się i pocałowałam go w czubek nosa, a potem powróciłam do porzuconej czynności wybierania ubrań. Harry schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Jego nos miło pocierał o moją skórę. Jakby chociaż nie był nagi... Wstrzymałam oddech i dalej przerzucałam ciuchy, kiedy poczułam, jak się we mnie wpija. Przygryzł skórę i zaczął ją ssać, ale to też wydawało mi się bardziej urocze niż erotyczne, więc dalej skupiałam część uwagi na propozycjach na imprezę.
- Wolisz jakiś garnitur czy coś mniej formalnego? - głos mi się lekko załamał na końcu. Już mu ulegałam, myślałam, że jestem silniejsza... Harry oderwał się od świeżej malinki i kilka razy przejechał po niej językiem. Potem znowu oparł swoją brodę na moim ramieniu.
- Garnitur, to ważne przyjęcie - przyznał. Wyciągnęłam więc kilka strojów i odwróciłam się do niego
- Proszę - powiedziałam, patrząc mu w oczy. Zielone oczy, wyobraziłam sobie, jak ciemnieją, jak zawsze wtedy, kiedy Harry dochodzi we mnie... Chłopak bez słowa, ale z chytrym uśmiechem wziął ode mnie ubrania. O boże, czy ja powiedziałam to na głos? Harry przymierzył pierwszy garnitur, a ja nie zastanawiałam się dłużej, bo w tym wyglądał wystarczająco perfekcyjnie. Uwielbiałam jego styl, koszule w kwiaty doprowadzały mnie do obłędu. Jego gust co do ubrań był tak specyficzny, tak rozpoznawalny, że mogłam rozpoznać go z drugiego końca ulicy. Kolejną rzeczą, którą kochałam w Harrym, był jego styl. Koszule rozpięte do połowy... Ten garnitur wyglądał przy nich normalnie. Był brązowy, w geometryczne wzory i Harry wyglądał w nim wspaniale (zdjęcie na dole).
- Idziesz w tym, bez dyskusji - nakazałam.
- Dobrze wyglądam?
- Per-fect - zrobiłam, wykonując taki ruch jak Liroy w teledysku do "Best Song Ever"
- Okej - Harry złapał żart, śmiejąc się. - Biała koszula?
- Na głowę upadłeś?
- To jaka?
- Czarna - uśmiechnęłam się zadziornie i wyjęłam zza pleców jego czarną, zwykłą koszulę. Włożył ją na siebie i ponownie założył marynarkę. Podeszłam do niego i pod szyję zapięłam jego koszulę, zostawiając marynarkę rozpiętą. Czułam na sobie jego wzrok. Cofnęłam się i zeskanowałam jego ciało.
- Doskonale - mruknęłam, a potem spojrzałam na jego twarz i krótko pocałowałam. Oddał mojego szybkiego całusa. Potem przejrzał się w lustrze.
- Powinnaś być projektantką w przyszłości - powiedział z podziwem.
- To jest właśnie mój cel - przyznałam. Popatrzył na mnie.
- Nadajesz się do tego. Przy okazji mogłabyś robić dodatkowo jako modelka - mrugnął. Uniosłam brew, wydymając usta. Objął mnie swoimi mocnymi ramionami, uniósł do góry i obkręcił kilka razy z pasją.
- Pognieciesz ubranie - pisnęłam, stając na nogach.
- Mogę je zdjąć - uśmiechnął się zadziornie.
- I na co pójdzie moja praca? - westchnęłam, rozkładając ręce.
- Uznaj to za nagrodę za wspaniałą stylizację - zaśmiał się i chwycił moje dłonie.
- Pieprzenie się na niewygodnej podłodze w twojej garderobie? - uniosłam brew i strzepnęłam pyłek z jego ramienia. Jego tęczówki pociemniały.
- Och, więc to o tym myślisz - przygryzł wargę. Popatrzyłam na niego błagalnie.
- Harry, nie teraz - jęczałam. Zauważyłam większe wybrzuszenie na spodniach, ale odwróciłam wzrok ku jego oczom. Patrzył na mnie z pożądaniem, aż się zarumieniłam. Potrafił sprawić, że czułem się piękna i chciana, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
- Poczekam do końca przyjęcia - mruknął, oblizując wargę.
- Jestem pewna, że będę już wtedy spała, objedzona ciastkami.
- Chciałbym też tak zrobić - westchnął. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Serio, dużo bardziej chciałbym siedzieć teraz w wygodnym swetrze i jeść ciastka - mruknął. Pocałowałam go w usta.
- Jutro dostaniesz nagrodę za wyrzeczenia - szepnęłam w jego usta.
- Czyżby? - odpowiedział, cofając swoją twarz, żeby na mnie popatrzeć. Pokiwałam, poruszając zabawnie brwiami.
---
Drzwi od pokoju zamknęły się za mną. Byłam przebrana w wygodną bluzę, bo dzisiaj zrobiło się chłodno, i szorty od piżamy. Włosy zaczesałam do tyłu, ale one i tak po chwili opadały mi na twarz. Zeszłam po schodach i zobaczyłam gotowego Michaela, w podkoszulku bez rękawów z logo The Rolling Stones. Uśmiechnął się na mój widok i rozpostarł ramiona.
- Gotowa na super pieczenie? - pisnął. Zaśmiałam się.
- Gotowa - odpisnęłam,
- Ale, nie widzę gumki do włosów - przyjrzał mi się uważnie. Dotknęłam kilku kosmyków.
- Po co? Mam krótkie włosy - powiedziałam zdezorientowana. Michael westchnął.
- Oh, Han, nasza mała, mała Han... Co ja z tobą mam? - pokręcił głową i strzelił mi gumką w twarz. Złapałam ją w ostatniej chwili.
- Ja upnę ci włosy - zgłosił się i podszedł do mnie. Odwróciłam się do niego i poczułam, jak ciągnie lekko moje włosy. Przestąpiłam z nogi na nogę.
- Gotowe - powiedział po chwili. Podał mi małe lusterko, żebym się przejrzała. Nie wiedziałam, że moje włosy mogą nadawać się do czegoś takiego. Były luźno spięte na górze mojej głowy w kucyka, który nie był długi, za to uroczy. Kilka kosmyków dalej okalało moją twarz.
- Michael, masz talent fryzjerski.
- Cios w serce - zaśmiał się. Ciocia Kate jest fryzjerką, a Mikey nienawidzi, jak ich do siebie porównuje. Wszystko przez to, że są do siebie aż tak podobni.
- Teraz możemy zacząć pieczenie! - krzyknął tubalnie i zaprowadził mnie do blatu z wyłożonymi składnikami.
*****
Hej
Pierwsza krótka sprawa - przepraszam, że taki krótszy rozdział. Następny będzie dłuższy ^^
Druga sprawa.
Wakacje się kończą, a to oznacza jedno - nadchodzi drama.
Zauważyłam, że do końca pierwszej części zostało mi tylko kilka rozdziałów.
Co oznacza, że niedługo robię krótką przerwę od pisania. Przepraszam, że tak mało rozdziałów.
W drugiej części chyba będzie więcej, bo będzie więcej dram, które tak miło się opisuje ^^
Myślę, że rozdziałów w pierwszej części będzie jeszcze pięć, siedem... coś w tym stylu.
I trzecia sprawa - garnitur Harry'ego. Jeszcze ze stycznia, mam do niego słabość.
I trzecia sprawa - garnitur Harry'ego. Jeszcze ze stycznia, mam do niego słabość.
No nic, to by było chyba na tyle z dzisiaj.
Dziękuję, xxx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz