piątek, 1 kwietnia 2016

Rozdział 26.

Gemma poszła wziąć kąpiel, a Ann subtelnie się oddaliła, dając mi i Harry'emu chwilę prywatności.
- Masz wspaniałą rodzinę - powiedziałam. Chłopak przerzucił mnie na swoje nogi. Jęknęłam, próbując wyrwać się z jego mocnego uścisku.
- Harry, twoja mama jest za ścianą - warknęłam, na co ten idiota się tylko zaśmiał. Uderzyłam go w ramię, a on popatrzył na mnie groźnie. Przekręcił nas tak, że teraz leżałam, przyparta przez niego do kanapy. Przytrzymywał moje dłonie po obu stronach mojej głowy.
- Przeproś - zażądał.
- Nie.
- Tak.
- Nie - wystawiłam język.
- Albo przeprosisz, albo będziesz musiała mnie pocałować.
- Nie licz - prychnęłam.
- To przeproś.
- Oj no, przepraszam, tato - jęknęłam jak dziecko. 
- Wybaczę ci pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Pocałujesz mnie - uśmiechnął się tryumfalnie. Uniosłam głowę i krótko cmoknęłam go w usta. Niechętnie puścił moje dłonie, ale ze mnie nie zszedł. Wykorzystałam okazję i znowu walnęłam go w ramię. 
- Teraz musisz mnie pocałować - powiedział, opierając się na łokciach, żeby zrzucić ze mnie choć część swojego ciężaru. Ponownie cmoknęłam go w usta.
- To się nie liczy - fuknął i zmarszczył brwi.
- Liczy, liczy, liczy - śpiewałam, wystawiając język.
- No to muszę sam odebrać nagrodę - powiedział i się pochylił. Jednak szybko odwróciłam głowę, przez co musiał zadowolić się długim całusem w policzek.
- Jesteś niemożliwa - westchnął.
- A jednak mnie lubisz - uśmiechnęłam się słodko.
- Ja cię kocham - odpowiedział, ukazując swoje dołeczki i szybko do mnie przywarł. Delektowałam się smakiem jego ust, samym jego dotykiem. 
- Serio, nie możecie dwóch dni wytrzymać? Potem już wyjeżdżamy - jęknęła Gemma. Harry ledwo się ode mnie oderwał, cały czas przygryzając moją wargę.
- Odwal się, Gemma - wycedził i znowu mnie pocałował.
- Córciu, nie przeszkadzaj im... O, synku, tak przy mamie? - dołączyła się Ann. Harry jęknął i podniósł się ze mnie.
- Możecie dać spokój? - spytał nieco podniesionym tonem. 
- Ty daj spokój, Harry, chętnie spędzę czas z twoją mamą i siostrą - zaczęłam ich bronić.
- I ty przeciwko mnie? - westchnął chłopak.
- Przepraszam, kochanie - uśmiechnęłam się sarkastycznie. Ann przyglądała się całej sprawie, a Gemma, wycierała swoje długie włosy. Przez chwilę panowała kompletna cisza. Ale potem Harry rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
- Masz... dwadzieścia... jeden.... lat... idioto - wrzeszczałam, powstrzymując się od śmiechu. Z pomocą ruszyła mi Gemma, która połaskotała Harry'ego za czułe miejsce na szyi. Chłopak poderwał się, a ja cofnęłam się szybko. 
- Czy ty masz tam malinkę? - spytała jego siostra dziecięcym głosem. Harry wręcz dumnie poderwał swoje włosy do góry i zaprezentował moją pracę. 
- Niezła z ciebie sztuka, Hannah - mruknęła Gemma. Zaśmiałam się.
- Harry już się o tym przekonał - mrugnęłam. 
- Zapominacie się, młodzi ludzie. Pamiętaj, Harry, że jestem tu ja, twoja matka, która trzymała cię za rączkę, gdy moczyłeś łóżko w nocy - powiedziała Ann, a Harry zaczerwienił się z zażenowania.
- Mamo - jęknął. Zaśmiałam się, gdy uświadomiłam sobie, że Ann specjalnie wprawia syna w zakłopotanie.
- Albo odciągała cię od ciastek - dodała. - Harruś nie był taki szczuplutki w młodości. 
- Ta, zajmował całą kanapę - zachichotała Gemma.
- Ale miało to swój urok - broniła syna Ann.
- Tak, ten tłuszczyk miał jakąś... aurę.
Nawet nie starałam się powstrzymywać śmiechu, kiedy słuchałam o tym, jaki to Harry był w dzieciństwie. Ten próbował przerwać ich wspominki, ale udawało nam się go uciszać, żeby kontynuować wypowiedź. 
-... i wtedy Harruś się popłakał. Biedactwo, zawsze było takie uczuciowe. 
Harry siedział obrażony na kanapie. Czasem rzucał swojej rodzicielce mordercze spojrzenia, ale to nic nie dało - Ann, zdrowa i żywa, kontynuowała opowieści. Słuchałam tego wszystkiego, często się śmiejąc, ale i czasem wzruszając się. Stylesowie żyli jako wspaniała rodzina, i trochę zazdrościłam im tego, bo żyli tak do dzisiaj, bez większych problemów. My od pięciu lat nie mieliśmy tak kolorowo. Kiedy miałam dziesięć lat, musieliśmy radzić sobie z rakiem, który zaatakował organizm mojego taty, aby dwa lata później pożegnać go w strasznych okolicznościach. Mama nigdy całkowicie się nie pozbierała, miała depresję i próby samobójcze. Kiedy kolejny raz uszła z życiem, postanowiła walczyć dla nas - mnie, Patryka i Sary. Dopiero od pół roku nasze życie wraca na stare tory, choć oczywiście jest trudno, bo nie ma ojca, no i okres, w którym naszej mamy przy nas tak naprawdę nie było, zdystansował nas do siebie. Pamiętam, jak wyrzucono ją z pracy, a ona siedziała w domu. Patryk, bo najstarszy, dorabiał u sąsiadów, a ja zajmowałam się naszym zaniedbanym mieszkaniem. Raz mój brat strasznie się zdenerwował i nawrzeszczał na mamę, a ta uderzyła go butelką, którą wcześniej opróżniła. Wyszła z domu i znowu próbowała się zabić. Na szczęście to był ten ostatni raz. Patryk do dzisiaj ma niewielką bliznę na policzku. Jeszcze miałam przed oczami widok, kiedy wyjmowałam mu szkło z twarzy. 
Pamiętam, jak wiele nocy przepłakałam, pamiętam, ile krwi musiało się polać, ile razy Sara pytała, gdzie jest tata i dlaczego nasza mama znowu bełkocze. Musiałam na nie odpowiadać, sprawiając ból tej małej istocie, ale nie mogłam jej okłamywać. Ja i Patryk musieliśmy szybko dojrzeć, ale wyszedł z tego jeden pozytyw. Wcześniej nienawidziliśmy się z całego serca, a po tym trudnym okresie zbliżyliśmy się do siebie jak nigdy wcześniej. Pamiętam, jak codziennie odwiedzałam grób ojca przed pójściem do szkoły, jak potem zrywałam się z lekcji, a przed przyjaciółmi, moimi przyjaciółmi udawałam, że wszystko jest dobrze. Pamiętam, jak dwa lata temu Kate i Artur wkurzyli się na moją mamę i zabrali całą naszą trójkę na wakacje do ich domu. Pamiętam, że nie potrafiłam się wtedy śmiać.
- Hannah, słonko, wszystko w porządku?
Opamiętałam się ze wspomnień i poczułam, że mam mokre policzki. Na ustach miałam słony smak łez. Przetarłam je wierzchem dłoni i zdobyłam się na mały uśmiech. Jednak przed oczami znowu stanął mi obraz zmarłego ojca, zakrwawionej twarzy Patryka. Przytuliłam się do Harry'ego. On bez słowa mnie objął, jakby wiedział, o czym myślę. Było mi naprawdę źle, że zniszczyłam nasze pierwsze rodzinne spotkanie.

Harry.

Moja mama właśnie dochodziła do puenty opowieści o tym, jak pofarbowałem sobie włosy w podstawówce, kiedy zobaczyłem łzy na policzkach mojej ukochanej. Natychmiast zapomniałem o zażenowaniu i przybliżyłem się do Han. Wyglądała, jakby wyłączyła się z rozmowy, myślała o czymś intensywnie, i spokojnie mogłem stwierdzić, że nie były to miłe myśli.
- Hannah, słonko, wszystko w porządku? - spytała moja mama. Miałem ochotę krzyknąć, że przecież płacze, więc widać, że nie jest w porządku, ale siedziałem cicho. Han otarła się z łez, ale chwilę później nowe słone krople spływały po jej pięknej twarzy. Przytuliła się do mojej klatki piersiowej, cicho łkając. Mama i Gem patrzyły na mnie z zdezorientowaniem, ale zanim zdążyły coś powiedzieć, uciszyłem je machnięciem ręki, i objąłem mocno tę dziewczynę w moich ramionach. Nikt nic nie mówił, dopóki Han nie wypowiedziała jednego słowa, które tak wiele dla niej znaczyło.
- Tata - wymamrotała w moją koszulę.
Mocniej ją ścisnąłem.
- Spokojnie - szeptałem, ignorując moją rodzinę siedzącą obok. - Spokojnie.
Ale ona cały czas wylewała łzy. Było mi z tym naprawdę ciężko, bo z jej opowieści wynika, że byli ze sobą naprawdę związani. Trochę zrobiło mi się smutno, kiedy pomyślałem, że nigdy go nie poznam, i nie będę mógł poprosić go o rękę jej wspaniałej córki. Nie wyobrażałem sobie, co musiała czuć ona, kiedy jako dziecko straciła ojca. Coś jednak mówiło mi, że nie tylko to ją trapiło, że pojawiły się nowe, nieprzyjemne wspomnienia, o którym nie wiedziałem, ale chciałbym wiedzieć. Chciałbym znać ją lepiej niż ktokolwiek inny.
- On jest tutaj, pilnuje cię, i pewnie jest mu przykro, że płaczesz przez niego - próbowałem ją uspokoić. - Kocha cię, i nie chce widzieć twoich łez, chce widzieć twój uśmiech.
Trudno było mi powstrzymać się przed słowami "tak jak ja". Zadzwonił czyjś telefon, a po pierwszych taktach "Clouds" zrozumiałem, że to telefon Hannah.
- Odbiorę - wymamrotała i przeciągnęła palcem po ekranie.
- Halo? - to było pierwsze i jedyne słowo, jakie zrozumiałem. Han chyba nie pomogła ta rozmowa, przeciwnie, jakby przygnębiła. Kiedy, jak zrozumiałem,  pożegnała się i schowała telefon do kieszeni, chciała za wszelką cenę wprowadzić z powrotem dobry nastrój. Jednak Stylesowie nie są głupi. Objąłem Han ramieniem w opiekuńczym geście. Ona spuściła wzrok i powiedziała prawie szeptem o śmierci ojca. Moja mama patrzyła na nią ze współczuciem, choć Hannah tego nienawidziła. Nienawidziła współczucia prawie tak samo jak kochała mnie.
- Naprawdę powinnam już pójść - powiedziała, zdobywając się na delikatny uśmiech. Nie płakała, ale dalej była nieco przygaszona. Spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem mocno bijący blask. Nie wiem, dlaczego, ale odetchnąłem z ulgą. Kobiety popatrzyły na mnie z zdezorientowaniem.
- Sprawdzałem, czy bije - wyjaśniłem, ale tylko Han złapała, o co chodzi. Uśmiechnęła się szeroko i pocałowała mnie w usta.
- Nie umieram, Harry - powiedziała. Spojrzałem prosto w jej czekoladowe oczy, które biły radością tak mocno, że aż oślepiały. Rozweseliłem ją. I mam wrażenie, że to była porównywalna satysfakcja do tej, którą czuję, gdy widzę ją wyczerpaną po naszym stosunku.
- Teraz mam już pewność - uśmiechnąłem się, co znowu odwzajemniła. Wstała z kanapy, a wraz za nią my, Stylesowie.
- Miło było cię poznać - powiedziała Gemma i mocno ją uścisnęła. - Jaka szkoda, że zakochałaś się w takim idiocie. No ale cóż, miłość była ślepa - zaśmiały się na jej słowa.
- Ciebie też miło było poznać - odpowiedziała Han.
- Wpadnij jeszcze w ciągu tego weekendu, słonko - powiedziała mama i też ją mocno przytuliła.
- Chętnie przyjdę, żeby posłuchać, jak wspaniałym dzieckiem był Harry - wystawiła język do mnie. Podszedłem do niej i przytuliłem, a potem na długo przywarłem do niej ustami. Nie mogłem się oprzeć pragnieniu, że chcę więcej, więc przejechałem językiem po jej dolnej wardze. Rozchyliła ją, dając mi wejście. Czułem się jak najweselszy mężczyzna na świecie, kiedy przygryzła moją wargę. Oderwała się jednak i krótko cmoknęła mnie w nos, co robiła tak często i tak uroczo.
- Do widzenia - powiedziała jeszcze raz i spojrzała na mnie. - Pa, kochanie.
Polubiłem to, że już często używała tego zdrobnienia, w jej ustach brzmiało to tak dobrze.
- Pożegnamy się, jak cię odprowadzę - odpowiedziałem.
Ann i Gem wyglądały, jakby chciały się dołączyć, ale obrzuciłem je ostrzegawczym spojrzeniem. Hannah jeszcze raz uścisnęła moją rodzinkę i wreszcie poszła ze mną do przedpokoju. W milczeniu założyła buty. Kiedy się wyprostowała, spytałem:
- Kto do ciebie dzwonił?
- A - skrzywiła się. - Znajoma z Polski. Zdołowała mnie czymś związanym z naszą szkołą.
Lubiłem to, że nie ukrywała nawet takich błahostek.
- A co jeszcze wtedy wspominałaś? Chyba nie tylko tatę - objąłem jej dłonie swoimi.
- Um.. Patryka, jak musiałam wyjmować mu szkło z twarzy - oczy jej się zeszkliły.
Lubiłem to, że była uczuciowa.
- Chodź tu, księżniczko - otworzyłem dla niej swoje ramiona, w które chętnie wpadła.
Lubiłem to, że lubiła się przytulać.
- Kocham cię, Harry.
- Kocham cię, Han. Jesteś moja, tak?
- Tak, kochanie - odpowiedziała, cofając się i całując mnie w policzek.
Chryste, uwielbiałem to, że była moja.
- No to teraz mogę się pożegnać.
- Co? - spanikowała. Zastanawiałem się, co było dwuznaczne w mojej wypowiedzi.
- O co chodzi? - nie mogłem się domyślić, co powiedziałem źle.
- Ale, że... chcesz zerwać? - spytała nieco przerażona. Miałem ochotę się zaśmiać, ale w zamian za to przytuliłem ją mocno.
- Nie, boże, nie - powiedziałem. Ona wypuściła oddech.
- I bardzo dobrze, bo nie przeżyłabym tego - westchnęła. Przeczesała włosy, co, jak zgaduje, przejęła po mnie, bo sam wykonałem ten ruch. Zaśmialiśmy się krótko. Pocałowałem ją jeszcze raz.
- Pa, kochanie - powtórzyła, stojąc w drzwiach.
- Pa, skarbie - dodałem, zamykają za nią wejście.
Wróciłem do salonu, gdzie siedziała moja rodzinka. Usiadłem i zaczęliśmy rozmawiać. Śmialiśmy się i opowiadaliśmy jeszcze więcej żenujących historii.
*****

Hej
Przepraszam, że taki króciutki
Ale cóż...
Tak czy tak mam nadzieję, że się podobało
Papa
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz